poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 6

Oczami Tajemniczego obserwatora

Właśnie wracam z wizyty u kosmetyczki, wyglądam przepięknie, o tak mocny makijaż to jest to! Zauważyłam że po drugiej stronie ulicy, plecami do mnie stoi Crawford z tym nowym jak mu tam...Cody'm. Zaczęłam kierować się w stronę miejsca gdzie stała wcześniej wspomniana przeze mnie dwójka. Robiąc to tak aby pozostać przez nich niezauważona. Mając na celu podsłuchanie ich rozmowy. A oto co usłyszałam:  - ...podoba mi się taka jedna dziewczyna, ale kompletnie nie wiem jak jej o tym powiedzieć, a twoje rady zawsze były świetne więc..poradzisz mi coś?? - spytał chłopak dziewczyny. - Ooo a znam ją? - zapytała nie udzielając odpowiedzi. - Może...to mogę liczyć na jakąś radę? - odpowiedział tajemniczo i lekko się zaczerwienił. - "Oj jak słodko chłopczyk się zakochał i prosi przyjaciółeczkę o radę."- pomyślałam ironicznie i z kpiną. Chwila on jest zażenowany czyżby dziewczyną w której on się zakochał była ta niemodnie i totalnie bez gustu ubrana blondynka? Jeśli tak to jest moja szansa. - Pewnie. Najlepiej będzie jak będziesz z nią szczery i powiesz jej że ci się podoba. - odpowiedziała na powtórnie zadane przez bruneta pytanie. Po chwili uniósł tą dziwaczkę do góry i zaczął kręcić nią dookoła siebie jednocześnie krzycząc. - Dziękuję! dziękuję! dziękuję! Jesteś cudowna wiesz?! Co ja bym bez ciebie zrobił?! - Oj nie wiem, nie wiem!! Możesz mnie już puścić ty wariacie?! - odpowiedziała i zapytała rozbawiona dziewczyna. - Nie!! - odparł tak samo rozbawiony chłopak. Upłynęło około 5 minut zanim Cody postawił brązowooką na ziemi i oboje ruszyli przed siebie. Byłam ciekawa dokąd zmierzają więc postanowiłam ich śledzić, 10 minut później staliśmy przed domem mojego wroga numer 1. - Do zobaczenia jutro w szkole. - powiedziała przytulając chłopaka. - Jasne. Do zobaczenia w szkole. - odpowiedział odwzajemniając uścisk. Dziewczyna weszła do domu a ja ruszyłam za niebieskookim. Kiedy minęło pół godziny dotarliśmy do hotelu znajdującego się niedaleko szkoły w którym zapewne zarezerwował on sobie pokój. Wszedł do środka, poszłam za jego przykładem i w kilka sekund znalazłam się w hotelu. Wyszłam z niego po godzinie. - "Kiedy tylko mój plan zacznie działać, Jack Brewer już na zawsze będzie należeć do mnie." - pomyślałam z szerokim uśmiechem na twarzy i skierowałam się w stronę domu.

Oczami Kim (Od końca poprzedniego rozdziału)

Wreszcie po jakichś 5 minutach Cody odstawił mnie na ziemię, dalszą drogę przeszliśmy rozmawiając o tym co brunet chciałby zwiedzić jutro po lekcjach i ciągle się śmiejąc. Kiedy dotarliśmy do mojego domu. - Do zobaczenia jutro w szkole. - powiedziałam przytulając chłopaka. - Jasne. Do zobaczenia w szkole. - odpowiedział i również mnie uścisną. Weszłam do domu, udałam się do salonu a to co tam zobaczyłam zszokowało mnie...



I kolejny rozdział :) Jak dla mnie wyszedł krótki, nudny, beznadziejny i taki o niczym. Ale to tylko takie wprowadzenie do akcji. W kolejne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze przynajmniej taką mam nadzieję :) Tak wiem jestem zła bo ciągle nie wiecie kim jest tajemniczy obserwator xD Więc teraz mogę już zdradzić że to na pewno nie jest chłopak ;) Dobra, dobra teraz na serio (tamto też było na serio) chyba dałam wam kilka podpowiedzi kto jest tajemniczym obserwatorem prawda?? Myślę że teraz łatwieaz j się domyślicie :)
Rozdział bez dedykacji ponieważ wyszedł fatalnie jest strasznie krótki i o niczym.
Teraz pytania do rozdziału:
Co zszokowało Kim?
Co to za tajemniczy plan?
I
Kim jest tajemniczy obserwator?
Do następnego kochani :D

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 5

  • "Woo!!! Jak przyjdzie Jack będzie się działo". - pomyślałem. - Jak niektórzy z was zdążyli zauważyć mamy w szkole nowego ucznia,przyjechał do nas z wymiany na dwa tygodnie i został przydzielony do waszej klasy. - powiedział Pan Sims. - Przedstaw się i powiedz coś o sobie - zwrócił się do nowego. - Nazywam się Cody Grant, przyjechałem tutaj z Włoch, ale pochodzę z Miami, umiem jeździć na desce, uwielbiam tańczyć i  śpiewać, lubię sporty ekstremalne, kiedyś trenowałem karate i zdobyłem zielony pas. - powiedział niebieskooki. Fizyk już miał coś powiedzieć,lecz w tej samej chwili do klasy wszedł Jack z uśmiechem na twarzy - Brewer jak zwykle spóźniony! Godzina kozy!! Jaki jest powód twojego spóźnienia tym razem??!! - powiedział i zapytał go psor ze złością i  znudzeniem w głosie. - Po pierwsze, nie po nazwisku po drugie, klub Jerry'ego mógłbyś się w końcu nauczyć Henry to nic trudnego, a spóźniłem się dlatego że mój budzik miał dość budzenia mnie dzień w dzień i poleciał lotem ekspresowym na Hawaje. - powiedział mój kumpel na co cała klasa zaśmiała się a belfer zrobił się czerwony na twarzy i krzykną - Dość tego Brewer!! Dwie godziny kozy!! - a ja wykrzyknąłem - Wow klub Jerry'ego joł!!! - Ciebie też to dotyczy Martinez!! A wy siadajcie do ławek. - wykrzykną do mnie oraz zwrócił się do ciągle stojących chłopaków. Cody zajął miejsce koło Kim, a Jack usiadł z Eddiem.
Oczami Jacka

Usiadłem w ławce z Eddiem i nie słuchając nauczyciela patrzyłem się na Kim i nieznanego mi bruneta którzy pisząc ze sobą liściki, ciągle się uśmiechali nie wiem dlaczego, ale czuję się z tym jakoś dziwnie, zwykle to ja siadałem z blondynką w ławce, a teraz co?? Zjawia się jakiś niby piękniś i flirtuje sobie z moją Kimi??!! Chwila, czy ja nazwałem ją MOJĄ i w dodatku Kimi???!!! Co się ze mną dzieje???!!! Przecież brązowooka to moja najlepsza przyjaciółka!! TYLKO przyjaciółka... prawda???!!! Z rozmyśleń zostałem wyrwany dzwonkiem rozbrzmiewającym w całej szkole, na jego dźwięk jak najszybciej wybiegłem z klasy, ruszyłem w stronę sali gimnastycznej i udałem się do przebieralni, gdy wszedłem do sali byli już tam wszyscy uczniowie brakowało tylko nauczyciela, podszedłem więc do przyjaciół którzy stali trochę z tyłu akurat Kim zaczęła mówić. - Cody poznaj: Grece, Julię, Miltona, Eddiego, Jacka i Jerry'ego. - zwróciła się do nowego, który stał obok niej pokazując po kolej na każdego z osobna. - Więc Kim skąd ty i Cody się znacie? - zapytała Julia brązowooką. - Cody to mój przyjaciel z dzieciństwa znam go od pieluchy, kiedy jeszcze oboje mieszkaliśmy w Miami byliśmy sąsiadami. Wyprowadził się do Włoch gdy mieliśmy osiem lat, bo jego tata dostał tam lepiej płatną pracę, a ja rok później przeprowadziłam się do Seaford no i nie mieliśmy ze sobą kontaktu. - odpowiedziała na zadane pytanie a niebieskooki jej przytakną. Po pięciu minutach  niepohamowanego ataku śmiechu wywołanego przez Jerry'ego wspinającego się po zawieszonej siatce do gry w siatkówkę i udającego małpę, do sali wszedł Pan Thunder (Grzmot), widząc mojego kumpla wiszącego metr nad ziemią krzykną. - Martinez złaź na dół ale już!!! Dziś gramy w zbijaka!! Składy drużyn są takie: Jack, Jerry, Grace, Milton i Kai kontra: Kim, Julia, Eddie, Brody i Cody. Ustawiliśmy się wszyscy naprzeciwko drużyny przeciwnej i rozpoczęliśmy grę, była dość wyrównana do dzwonka zostało sześć minut a udział braliśmy już tylko ja i Cody, wiedziałem że wygram w tej grze nikt mnie nie pokona jestem mistrzem. Nagle brunet wykonał dziwny ruch, sekundę później poczułem mocne uderzenie w brzuch, kompletnie zdezorientowany uświadomiłem sobie że przegrałem, pierwszy raz w życiu przegrałem w zbijaka!! Kolejne lekcje mijały spokojnie i nudno. - Powiedzcie Rudy'emu że ja i Jerry nie przyjdziemy dzisiaj na trening!! - krzyknąłem do reszty paczki, która kierowała się ku wyjściu z budynku, jednocześnie zmierzając wraz z Latynosem w miejsce zwane przez nauczycieli kozą, gdzie mieliśmy spędzić najbliższe dwie godziny.

Oczami Kim

Idziemy właśnie do dojo czarnych smoków, gdzie możemy trenować dopóki Bobby nie odbuduje naszego starego dojo, co może zająć około dwóch miesięcy. Weszliśmy do budynku witając się z Rudy'm i Ty'em przedstawiliśmy im Cody'ego który przyszedł aby popatrzeć na nasz trening i jeden przez drogiego tłumaczyliśmy nieobecność Jerry'ego i Jacka. Przebraliśmy się i zaczęliśmy ćwiczyć. Zauważyłam że Brody cały czas patrzy wilkiem na mojego przyjaciela z dzieciństwa ale nie przejęłam się tym zbytnio. O 17.00 skończyliśmy trening, postanowiliśmy pójść do Phila na falafele godzinę później Wyszliśmy z knajpki. Cody zaproponował że odprowadzi mnie pod dom. Zgodziłam się, szliśmy wspominając nasze wspólne dzieciństwo spędzone w Miami, gdy nagle coś wpadło mi do głowy. - Cody a gdzie ty w ogóle będziesz mieszkać w ciągu tych dwóch tygodni?? - zapytałam się go ze zmartwieniem. - Zarezerwowałem sobie pokój w hotelu niedaleko szkoły. Spoko mam gdzie spać. - powiedział ze śmiechem. Ja również się zaśmiałam jednak dla pewności postanowiłam jeszcze powiedzieć. - Ale wiesz że nie musisz mieszkać w hotelu prawda? Przecież możesz zatrzymać się u mnie. Po co masz niepotrzebnie wydawać pieniądze? Moich rodziców nie ma w domu bo pojechali w delegację mają wrócić dopiero za tydzień, ale jak znam życie to pewnie wszystko im się przedłuży i będą w domu za jakieś trzy miesiące. Przy okazji poznałbyś wreszcie moich młodszych braciszków, a Alex i Logan na pewno nie mieliby nic przeciwko temu. - Dzięki za troskę, ale nie chce ci sprawić kłopotów. - odpowiedział ciągle uśmiechnięty. - Na pewno? zapytałam. Na co on przytaknął. - Tylko pamiętaj to żaden kłopot i jakby co... - nie dawałam za wygraną lecz nie było mi dane dokończyć ponieważ mi przerwał. - Będę pamiętać. To tylko dwa tygodnie. Myślisz że nie poradzę sobie w pokoju hotelowym? - zapytał się. - A wiesz że tak?? - odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy chcąc się z nim trochę podroczyć i puściłam się biegiem przed siebie nie chcąc by mnie złapał. Kilka sekund później usłyszałam za sobą głos przyjaciela. - Ej...i tak cię dogonię!!! - Dogonił mnie po ośmiu minutach, staliśmy naprzeciwko siebie, oboje mieliśmy zaczerwienione policzki od szybkiego biegu i łapczywie wdychaliśmy świeże powietrze, gdy nasze twarze odzyskały w końcu normalny kolor wybuchliśmy głośnym śmiechem. Poczułam się zupełnie jak w Miami. Oczami wyobraźni zaczęłam wspominać wszystkie chwile z dzieciństwa spędzone w towarzystwie Cody'ego. On również zdawał się być pochłonięty myślami  o naszym kochanym Miami i wspólnie przeżytych dziecięcych przygodach. Dopiero po paru chwilach zorientowaliśmy się że nadal stoimy w miejscu, a konkretniej na środku uliczki jakieś dziesięć minut drogi do mojego domu kompletnie nic nie mówiąc. Nie przeszkadzało nam to, ta cisza była przyjemna.  Po około trzech minutach odezwał się Cody. - Cieszę się że znów możemy spędzać czas razem. Wiesz...podoba mi się taka jedna dziewczyna, ale kompletnie nie wiem jak jej o tym powiedzieć, a twoje rady zawsze były świetne więc...poradzisz mi coś?? - powiedział i zapytał z prośbą w głosie. - Ooo a znam ją?- zapytałam z ciekawością i ekscytacją w głosie. - Może...to mogę liczyć na jakąś radę? - odparł tajemniczo i jakby lekko zawstydzony oraz ponownie zapytał. - Pewnie. Najlepiej będzie jeśli będziesz z  nią szczery i powiesz jej że ci się podoba. - poradziłam przyjacielowi. Nagle poczułam jak moje nogi odrywają się od podłoża a jego ręce obejmują mnie w talii, z szerokim uśmiechem zaczął kręcić mną dookoła siebie krzycząc. - Dziękuję! dziękuję! dziękuję! Jesteś cudowna wiesz?! Co ja bym bez ciebie zrobił?! - Oj nie wiem, nie wiem!! Możesz mnie już puścić ty wariacie?! - odpowiedziałam i zapytałam jednocześnie prosząc przez śmiech. - Nie!! - brunet ze śmiechem odparł na moje pytanie połączone z prośbą. W tym momencie byłam szczęśliwa że najbliższe dwa tygodnie spędzę z dawno niewidzianym przyjacielem, nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego że z daleka ktoś nas obserwuje i co może z tego wyniknąć.



No i nareszcie napisałam. Jestem z tego rozdziału naprawdę dumna :) Żałuję tylko że nie udało mi się napisać  go wcześniej jak i tego że wyszedł trochę nudnawy :( Mam nadzieję że nie zanudziłam was długością rozdziału?? Połowę rozdziału napisałam już w niedzielę późnym wieczorem i miałam nadzieję że uda mi się go dokończyć i opublikować ponieważ minął miesiąc mojego bloga, jednak na całej ulicy odłączono prąd oraz internet i dopiero dziś go włączyli. Mam do was jeszcze kilka spraw, jak dobrze wiecie zaczęła się szkoła a ja dopiero co wróciłam z prawie dwu tygodniowej choroby i już zdążyłam narobić sobie zaległości, więc kolejny rozdział pojawi się raczej w następnym tygodniu w nieokreślony dzień!!! Co do dodawania rozdziałów w ogóle myślę że będzie pojawiać się NA PEWNO  jeden na tydzień lub nawet więcej co w dużej mierze zależy od ilości nauki i prac domowych, nie koniecznie w soboty czy niedziele!!! Została też sprawa moich nominacji do LBA nie wszystkie blogerki prowadzące blogi które nominowałam odpowiedziały na zadane przeze mnie pytania. Rozumiem że możecie nie mieć czasu lub po prostu nie chce się wam odpowiadać na zadawane pytania jednak nominacje przyznałam już trzy tygodnie temu, wszystkie nominowane zostały o tym poinformowane na swoich blogach a ja robiłam coś takiego po raz pierwszy więc jest mi trochę smutno. Co wcale nie znaczy że chcę was obrazić lub sama się na was obraziłam o nie!!! Smucę się również dlatego że NIKT nie skomentował mojej notki z przeprosinami i wyjaśnieniami skierowanymi do was czyli moich czytelników ode mnie za to że tak długo nie było rozdziału. Co nie znaczy że przestanę pisać lub zawieszę czy usunę bloga to zdecydowanie nie wchodzi w grę!!! Zawsze lubiłam pisać  ale dopiero gdy założyłam tego bloga zrozumiałam jak dużo szczęścia mi to daje i jak bardzo potrafię się tym cieszyć oraz że całkiem nieźle mi to wychodzi co daje mi jeszcze więcej powodów do radości oraz co ważniejsze pomaga w odnalezieniu pewności siebie!!! Przechodząc już do sedna, kocham pisać i z tego nie zrezygnuję i będę dalej pisać mojego bloga choćby dla samej siebie ale jeszcze milej jest pisać dla kogoś innego i czuć że ktoś docenia to co robi ktoś inny. Więc z całego serduszka proszę was moi kochani jeśli przeczytałyście/przeczytaliście rozdział i przy okazji tę dłuuuugą notkę zostawcie po sobie komentarz chciałabym wiedzieć ile osób ma ochotę jeszcze czytać to moje opowiadanie. Można komentować anonimowo!!! Dobra jesteśmy już prawie na końcu notki (Która niedługo okaże się być chyba dłuższa niż sam rozdział)  Teraz pytania do rozdziału:
Co sądzicie o postaci Cody'ego?
Czy Jack będzie zazdrosny?
Jeśli tak to czy będzie miał o co?
Czy Brody coś knuje?
Co Kim czuje do Cody'ego?
Co Cody czuje do Kim?
Kim jest dziewczyna o której mówił Cody?
Czy Cody posłucha rady Kim?
I
Kto jest tajemniczym obserwatorem?

Bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach!!! :) (Tak wiem co sobie myślicie nie dość że przeczytałam/przeczytałem rozdział i tą wielce długaśną notkę to jeszcze mam skomentować i odpowiedzieć na jakieś durne pytania???!!!)
Nie zmuszam ale jest fajniej kiedy na pytania pod rozdziałem odpowie więcej niż jedna osoba.
Rozdział z dedykacją dla:

WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW W SZCZEGÓLNOŚCI DLA TYCH KTÓRZY WYTRWALI DO KOŃCA TEJ JAK DOTĄD NIEKOŃCZĄCEJ SIĘ PRZYNUDZAJĄCEJ I WYMĘCZAJĄCEJ NOTKI :D

OGROMNE GRATULACJE DLA WAS WSZYSTKICH KOCHANI JESTEŚCIE WIELCY!!! :D
PIĘKNIE DZIĘKUJĘ ZA LICZBĘ 1563 WYŚWIETLEŃ!!! :D
PRZEPRASZAM ŻE WAS TAK WYMĘCZYŁAM!!! :D
KOCHAM WAS!!! :D

poniedziałek, 16 września 2013

Happy Birthday Klaudio :)

Dziś twoje święto więc życzę ci, aby spełniły się twe najwspanialsze sny, wielu prezentów, wystrzałowej imprezy, przyjaciół szczerych, miłości wielkiej, szczęścia i samych radości w życiu, by w szkole było ci łatwo i miło, ogromu weny oraz uśmiechu i dobrej zabawy przy pisaniu rozdziałów do twoich genialnych blogów :) Wszystkiego najlepszego kochana!!! Nie wiem ile kończysz lat więc tort nie ma świeczek xD

czwartek, 12 września 2013

Przepraszam was...

Przepraszam was wiem że rozdział nie pojawił się od ponad dwóch tygodni, ale zaczęła się szkoła, dopadła mnie blokada, a teraz jestem chora i wstałam z łóżka tylko na moment aby napisać dla was tę notkę. Tak jak pisałam pod notką o nominacji do LBA mam już początek piątego rozdziału i dopisałam nawet kilka linijek xD Jestem w szoku blog ma trzy tygodnie i 1257 wyświetleń!!! Bardzo wam za to dziękuję jesteście CUDOWNE/CUDOWNI :D Jeszcze raz bardzo przepraszam, również za to że nie poinformowałam was o tym wcześniej ale myślałam że rozdział uda mi się wstawić najpóźniej w zeszłym tygodniu co jednak mi nie wyszło :) Obiecuję dodać rozdział od razu gdy go napiszę co znaczy gdy wyzdrowieję lub może nawet trochę wcześniej ;) Do rozdziału kochani.

niedziela, 8 września 2013

Wszystkiego najlepszego Ewelinko :D






Życzę ci spełnienia marzeń, przyjaciół prawdziwych, prezentów stosu, uśmiechu zawsze szczerego oraz szczęścia wielkiego, zdrowia, miłości, szampańskiej imprezy, powodzenia w nowej szkole, jak najwięcej weny i świetnych pomysłów do twoich wspaniałych blogów, aby pisanie było dla ciebie radością i dobrą zabawą. Sto lat kochannia!!!! 
P.S Przepraszam jeśli nie lubisz gdy ktoś zwraca się do ciebie po imieniu i za zdrobnienie Ewciu :)

wtorek, 3 września 2013

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Martę Z. i Karolinę Howard za co bardzo,bardzo im dziękuję :D

Pytania od Marty:
1. Jak masz na imię?
Izabela
2. Ile masz lat?
17, ale 10 listopada będę mieć 18
3. Jaką miałaś/eś średnią na koniec roku?
Szczerze to nie liczyłam ale czerwonego paska nie mam :D
4. Ulubiony kolor?
Fioletowy
5. Masz rodzeństwo? (Napisz ile masz rodzeństwa i siostra/brat)
Mam starszego brata
6. Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka/przyjaciel?
Dominika
7. W jakim województwie mieszkasz?
Łódzkim 
8. Mieszkasz w wiosce czy w mieście?
W mieście
9. Co ciebie najbardziej denerwuje?
Kiedy ludzie nie są ze mną szczerzy
10.  Jaki masz kolor oczu?
Jasno mieszane zielono-szare chyba xD
11. Facebook czy twitter?
Żaden :)

Pytania od Karoliny:
1. Ulubiony film?
Rozważna i romantyczna
2. Gdzie mieszkasz? 
W Łodzi
3. Ulubiona książka?
Wszystkie z serii Harry'ego Pottera 
4. Do której idziesz klasy?
Trzeciej liceum
5. Ulubiona potrawa?
Racuchy 
6. Co robiłaś przez cz:as wakacji?
Czytałam blogi o "Z kopyta",słuchałam muzyki,założyłam bloga i starałam się nie myśleć o szkole :D
7. Masz idola?
Raczej nie
8. Ulubiony owoc?
Nie mam
9. Ulubiony serial?
"Z kopyta" i "Violetta"
10. Ulubiona postać męska z Violetty?
MAXI :D
11. Ulubiony kolor?
Fioletowy

Moje nominacje:
1. http://kickinit-inna-historia.blogspot.com/
2. http://kickinitmojawersja.blogspot.com/
3. http://milosc-zrodzona-z-przyjazni.blogspot.com/
4. http://z-kopyta-sezon-3.blogspot.com/
5. http://z-kopyta-z-innej-strony.blogspot.com/
6. http://my-dreams-are-all-over-the-world.blogspot.com/
7. http://kim-i-jack-moja-wersja.blogspot.com/
8. http://z-kopyta-jack-kim.blogspot.com/
9. http://kickinit-zkopyta.blogspot.com/
10. http://opentanapisarka.blogspot.com/
11. http://kickinit-mystory.blogspot.com/

Pytania ode mnie:
1. Ile masz lat?
2. Naxi czy Caxi?
3. Kiedy masz urodziny? (Dzień i miesiąc)
4. Jak masz na imię?
5. Książka czy film?
6. Jakie masz hobby?
7. Ulubiony kolor?
8. Ulubiona postać ze "Z kopyta"?
9. Ulubiona postać z "Violetty"?
10. Ulubiony przedmiot szkolny?
11. Lubisz mój blog? (Jeśli tak napisz dlaczego)

Do Marty Z. i Karoliny Howard: Przepraszam że nie nominowałam waszych blogów które są ekstra ale gdzieś w internecie przeczytałam że nie można nominować blogerki od której dostało się nominację,nie wiem czy to prawda,pierwszy raz zostałam nominowana do takiego konkursu. (Choć nie wiem czy to konkurs) Tak czy owak z całego serduszka dziękuję wam za to że nominowałyście mojego bloga,nie wiem czym sobie na to zasłużyłam jesteście kochane :D

Do wszystkich moich czytelniczek/czytelników: Jak na razie mam początek 5 rozdziału myślę że jak dobrze pójdzie  powinien pojawić się w tym tygodniu. Przepraszam was że nie dodałam nic przez ten tydzień ale dopadła mnie blokada która jeszcze nie znikła,do tego zaczęła się szkoła a trzecia klasa liceum i matura to nie przelewki. Mam nadzieję że rozumiecie i nie przestaniecie czytać mojego opowiadania. Bardzo dziękuję za wszystkie wasze komentarze i wyświetlenia jesteście WSPANIAŁE/WSPANIALI. KOCHAM WAS :D
Tak z innej beczki kto oglądał dzisiaj pierwszy odcinek trzeciego sezonu "Z kopyta" na Disney XD???!!! Ja tak jest boski i właśnie oglądam powtórkę xD Jak tam wasze rozpoczęcia roku szkolnego??? Przyznaję się że ja nie byłam xD Miłej nocy kochani :)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4

Zapaliłem światło i..... zobaczyłem wszystkich moich uczniów,Julię,Bobby'ego,Phila oraz Joan. Którzy krzyczeli - NIESPODZIANKA!!! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO RUDY!!! - nie wierzę!!! Czyli jednak pamiętali??!! Naprawdę pamiętali??!! Mam najlepszych przyjaciół na świecie!!!  - Nie wiem co powiedzieć! Jest wspaniale!! Dziękuję wam!!! - powiedziałem rozglądając się dookoła,wszędzie porozwieszane serpentyny nad drzwiami gabinetu wisiał transparent z napisem: "STO LAT RUDY" ,z boku stał stół na którym znajdowały się przekąski z knajpki Phila i tort z podobizną mojej twarzy,po drugiej stronie stała konsoleta do puszczania płyt za którą stał Eddie robiący za DJ-a,a na suficie została zamontowana kula dyskotekowa. Po chwili wszyscy zaczęli składać mi życzenia i wręczyli prezent: nasze wspólne zdjęcie zrobione przed dojo,oprawione w piękną ozdobą ramkę ze smokiem i najnowszy film Bobby'ego wydany na DVD pt. "Bobby Wasabi kontra piranica." Byłem szczęśliwy i wzruszony podszedłem do reszty i wykonaliśmy grupowy uścisk.

Dwie godziny później oczami Miltona

Stoję koło Joan i rozmawiam z nią o przepisach drogowych. Jerry zatruł się zbyt dużą ilością nowych czosnkowych klopsików Phila i teraz siedzi w łazience jakoś od mniej więcej godziny. Eddie puszcza muzykę  na zmianę z Bobby'm i Philem. Jubilat właśnie zjadał resztki swojej twarzy. Jack i Kim praktycznie cały czas tańczą razem śmiejąc się,żartując i rozmawiając. Zachowują się jakby byli na randce. Przetańczyli ze sobą kilka wolniejszych tańców patrząc sobie nawzajem  głęboko w oczy.Choć oni uważają że nic do siebie nie czują,cała reszta dobrze wie że oboje są w sobie bardzo zakochani i kiedyś, może już niedługo na pewno będą razem. Spojrzałem na moją dziewczynę która tańczy z Grace przypomniałem sobie o tym że za miesiąc będzie nasza druga rocznica - "Muszę się postarać bardziej niż w zeszłym roku,wycieczka do fabryki produkującej papier toaletowy nie była chyba zbyt dobrym pomysłem jak mi się wydawało,ale romantyzm nie należy do moich mocnych stron" - pomyślałem. Nagle do dojo wtargnęły Czarne smoki ok. 15 osób wśród nich znajdowali się między innymi: Kai,Frank,Carson i Brody.  Co dziwne nie było z nimi ich senseia Ty'a. Wszyscy obecni skierowali na nich swój wzrok,nastała pełna napięcia cisza którą niespodziewanie przerwał Jerry wychodzący z toalety. - Woo!!! Czarne smoki???!!! Co tu się dzieje???!!! - zapytał dość głośno jak zwykle nic nie rozumiejąc. Zaczęliśmy walczyć. 10 minut później nasi przeciwnicy zwijając się z bólu w pośpiechu opuścili budynek. Staliśmy chwilę w ciszy gdy usłyszeliśmy podniesione głosy. - Frank co ty robisz???!!! Odbiło ci???!!! - krzyczeli Kai,Brody i Carson. - Nikt nie będzie bezkarnie mnie poniżać!!! Zobaczymy czy to ich nauczy żeby ze mną nie zadzierać!!! HAHAHA!!! - wykrzyczał Frank. Grace zabrała leżące na stole zdjęcie które dostał od nas Rudy. Bez zastanowienia wybiegliśmy wszyscy na zewnątrz to co tam zobaczyliśmy wprawiło nas w osłupienie, Frank polał dojo benzyną i używając palnika podpalił je. Oniemiali patrzyliśmy jak budynek który nazywamy naszym drugim domem płonie żywym ogniem zniszczenia. W czasie całego tego zamieszania kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie Jack zadzwonił po straż pożarną i policję,podpalacz uciekł z miejsca przestępstwa,przybiegł Ty i razem ze swoimi uczniami wpatrywał się w dojo swojego byłego przyjaciela i rywala z nie mniejszym szokiem niż my a Rudy zawał się być nieobecny wpatrując się w płonący budynek w jego oczach można było dostrzec smutek,żal,rozpacz,ból  i ogromną pustkę padł na kolana i jak tylko mógł najgłośniej rykną  z wyczuwalną w jego głosie wielką goryczą - NIEEEEEEEEEEEEEEEEE - nikt nie wiedział co powiedzieć więc staliśmy w kompletnej ciszy, rozpaczliwej ciszy i tak oto spędziliśmy następnych kilka minut aż do przyjazdu straży pożarnej wraz z policją która spisała od zebranych zeznania i rozpoczęła poszukiwania Franka. Wykończeni dzisiejszymi wydarzeniami rozeszliśmy się w stronę swoich domów.

Tydzień później oczami  Jerry'ego 

Jest poniedziałek 7.45 rano. Idę właśnie do szkoły,myśląc o tym jak wiele wydarzyło się w ciągu tego tygodnia a w szczególności w relacjach między Rudy'm i Ty'em. Gdy Ty dowiedział się że to Frank jest odpowiedzialny za podpalenie dojo jego starego przyjaciela bez wahania zaproponował aby Rudy trenował z nami w jego dojo,zdziwiła go ta propozycja ale zgodził się. Wszyscy mieli wrażenie że oboje ucieszyli się z tego że znów będą razem trenować. Policja znalazła Franka dzień po podpaleniu podobno ukrywał się w domu jego babci,teraz czeka w areszcie na proces. Doszedłem już do szkoły,wszedłem do klasy przywitałem się z moją paczką brakowało tylko Jacka ale on przecież zawsze się spóźnia. Usiadłem w ławce   razem z Grece,w tej samej chwili do sali wszedł nauczyciel a za nim szedł jakiś brunet,zauważyłem że Kim patrzyła się na niego ze  zdziwionym wyrazem twarzy a chłopak patrzył na nią z uśmiechem. - "Woo!!! Jak przyjdzie Jack będzie się działo". - pomyślałem.


I jest obiecany rozdział :) Jakie wrażenia??!! Mnie się nawet podoba :D Jak myślicie kim jest tajemniczy brunet???!!! Bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach!!!  Bez obrazy dla wszystkich moich czytelniczek dzisiejszy rozdział ze specjalną dedykacją dla:

KASI_KOCHA_LEO
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN KOCHANA :D
SZCZĘŚCIA,UŚMIECHU,STOSU PREZENTÓW
WIELE WENY,SPEŁNIENIA MARZEŃ
I
UDANEJ IMPREZY URODZINOWEJ