sobota, 19 października 2013

Sto lat Marto! :D

Dzisiaj twoje urodziny więc z całego serca życzę ci, aby spełniły się twoje marzenia, wielu prezentów, super imprezy, wspaniałych przyjaciół, zdrowia, jak najwięcej radości z życia, abyś zawsze była uśmiechnięta i szczęśliwa, w szkole szło ci wszystko gładko oraz nieskończonej ilości weny żeby nigdy nie zabrakło ci pomysłów do twoich rewelacyjnych blogów i abyś szybko odwiesiła swojego drugiego bloga. A także aby pisanie cię uszczęśliwiało dawało tobie radość, zadowolenie z siebie, poczucie własnej wartości i dobrą zabawę!!!!!!!!! :D Kocham cię!!!!! :) Wszystkiego najlepszego skarbie!!!!! :D Tort ma trochę za mało świeczek ale mam nadzieję że ci się podoba kochana!!!!! :D

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 7

A to co tam zobaczyłam zszokowało mnie...salon wyglądał jakby przeszło przez niego tornado: Fotele wywrócone do góry nogami, lampa stojąca obok przewrócona, stolik miał wyłamane dwie nogi i był przechylony, szklany wazon który na nim stał roztrzaskał się pozostawiając sporej wielkości plamę wody na dywaniku i wiele drobnych odłamków szkła w całym pomieszczeniu. Ramki ze zdjęciami wiszące na ścianach leżały potłuczone na podłodze. Wszędzie było pełno pustych opakowań po chipsach, ciastkach i innych słodyczach czy fast foodach. Gdzie by nie spojrzeć było mnóstwo pierza i porozrzucanych poduszek. Ruszyłam ostrożnie w stronę kuchni która nie wyglądała lepiej: Dosłownie wszystko było mokre. W kącie leżała byle jak rzucona i pusta gaśnica. Na kuchence stały przypalone garnki i patelnia, a w piekarniku znajdował się spalony kurczak. Cała podłoga była brudna od rozbitych jajek, rozsypanych przypraw, obierek po warzywach i owocach, rozlanego mleka oraz piany gaśniczej. Powoli uważając aby nie "wywinąć koziołka" wyszłam z kuchni. Skierowałam się do jadalni mając nadzieję że przynajmniej ona będzie wyglądać normalnie, jednak jak to mówią -"Nadzieja matką głupich."- pomyślałam kiedy już tam weszłam. Na stole znajdowało się kilka pudełek z pizzą, w połowie pełne butelki po gazowanych napojach i duża ilość papierków po mentosach. Ściany, podłoga i sufit były oblepione słodkawą cieczą. Jedyny plus tej sytuacji to to że prawdopodobnie znalazłam winowajców tych szkód, którzy teraz smacznie sobie spali z buziami brudnymi od sosu do pizzy na krzesłach stojących koło stołu. Postanowiłam zrobić im pobudkę. - Co tu się stało??!! - krzyknęłam na tyle głośnio że słychać mnie było w całym domu jeśli nie na ulicy. Sprawiając iż dwójka zdezorientowanych maluchów gwałtownie spadła z krzeseł. - Aaa co się dzieje??!! - krzyknął Logan, a kiedy mnie zobaczył dodał już znacznie ciszej. - Ooo...cześć Kim. - Dowiem się co tu się stało? - spytałam się obydwóch. - No więc... - zaczął jak dotąd milczący Alex i przerwał. - No więc? - zapytałam zastanawiając się jaka będzie jego odpowiedz. -  Przyszliśmy ze szkoły byliśmy głodni, a ciebie nie było. Logan powiedział że sami zrobimy sobie obiad. Postanowiliśmy upiec kurczaka, ugotować jakieś warzywa, zrobić omlety i owocowe szejki. Jedzenie zaczęło się przypalać, użyliśmy gaśnicy ale dym zdążył uruchomić zraszacze. Nie wiedzieliśmy co zrobić a ciągle byliśmy głodni w końcu nic nie zjedliśmy. Wyszliśmy z kuchni zostawiając bałagan i poszliśmy do sklepu tam kupiliśmy: chrupki, ciastka, batony, kilka napojów gazowanych i mentosy. Wróciliśmy do domu i zajadając kupione przekąski graliśmy w gry na konsoli w salonie, w pewnym momencie zaczęliśmy biegać po pokoju rzucając się poduszkami kiedy poczuliśmy zmęczenie uznaliśmy że nadal jesteśmy głodni, a w pomieszczeniu był okropny bajzel. Zamówiliśmy pizzę, a czkając na dostawę odkręciliśmy butelki z piciem i wrzuciliśmy do nich mentosy wtedy picie wystrzeliło do góry i rozlało się na ściany, sufit i podłogę w jadalni. Odebraliśmy i zapłaciliśmy za zamówienie przyszliśmy tutaj jedliśmy no i zmęczeni zasnęliśmy, a ty wróciłaś i nas obudziłaś. - skończył swoją wypowiedz mój braciszek. - No to macie szczęście że rodzice tego nie widzą i szlaban na konsole przez dwa tygodnie. A teraz lepiej szykujcie się do spania. - powiedziałam spokojnie i stanowczo. - Co?! Ale jak to... - Logan próbował protestować jednak widząc mój wzrok szybko zamilkł. - Ciesz się że tylko na tym się skończyło i że nie ty będziesz musiał posprzątać  ten syf, bo gdyby rodzice to zobaczyli to oboje mielibyście o wiele bardziej przechlapane. - powiedziałam do brata. - No ok. Dzięki. - odpowiedział mały buntownik. - Dobranoc Kim. - powiedział Alex. - Dobranoc maluchy. - powiedziałam do dwójki rozrabiaków. Chłopcy poszli na górę, a ja wzięłam się za sprzątanie. Kiedy skończyłam zerknęłam na zegar stojący nicznejw jadalni który wskazywał 23.30. - "No pięknie!! Sprzątanie zajęło mi cztery godziny??!! Chyba najwyższy czas pójść spać" - pomyślałam. Udałam się do mojego pokoju i nie zdejmując ubrania zmęczona padłam na łóżko.

Następny dzień szkoła 

Dzisiaj na lekcjach siedzę w ławce z Cody'm albo Grace i cały czas piszę do nich liściki. Jack jak zawsze się spóźnił, nauczyciel na niego nakrzyczał , on mu odpyskował i co dziwne dostał tylko godzinę odsiadki choć normalnie dostałby trzy. A co jeszcze dziwniejsze Jerry w ogóle nie dostał kozy! Coś tu zdecydowanie nie gra, a ja prędzej czy później dowiem się o co chodzi. Po szkole Cody chciał iść z nami do dojo żeby trochę potrenować więc poszedł do hotelu po ciuchy do przebrania, a my ruszyliśmy w stronę galerii. Trenowaliśmy już od godziny kiedy do budynku wszedł Jack. Jednak nie potrafiłam się z tego cieszyć ponieważ Grant (Nazwisko Cody'ego) nadal nie przyszedł. Pół godziny później skończyliśmy ćwiczyć. Chłopaki i Grace jeszcze się przebierali natomiast ja wyszłam właśnie z szatni, poczułam wibracje w kieszeni spodni, wyjęłam komórkę i zobaczyłam że dzwoni mój nieobecny przyjaciel.

Rozmowa telefoniczna:
Kim: Nareszcie zadzwoniłeś. Czemu nie przyszedłeś? Coś się stało?
Cody: Hej. Mnie tez miło cię słyszeć. Bo nie mogłem. Tak stało się, ale nie jest to sprawa na telefon. Mogłabyś przyjść teraz do hotelu?
K: Pewnie. Ale co się stało?
C: Wyjaśnię ci jak się spotkamy. Na razie.
K: No dobrze. Na razie.

Koniec rozmowy telefonicznej.

Skończyłam rozmowę, a moi przyjaciele wyszli z przebieralni. - Słuchajcie jest wcześnie co wy na to żeby pójść do Phila a potem na lody? - zaproponowała Grece. - Ok. - odpowiedzieli jej chłopaki - A ty Kim? - spytała się mnie przyjaciółka gdyż nie udzieliłam jej odpowiedzi, a ja poczułam na sobie wzrok wszystkich zebranych. - Ja nie mogę. Przed chwilą zadzwonił Cody i zaraz mam się z nim spotkać. - odpowiedziałam kierując się do wyjścia. - Ok. Widzimy się jutro w szkole. - odpowiedziała. - Jasne do zobaczenia jutro. - odpowiedziałam odwracając głowę w stronę przyjaciół zauważając też zawiedziony wzrok Jacka i wyszłam. Dojście na miejsce zajęło mi 20 minut. Przez szklane drzwi hotelu spostrzegłam że Cody stoi w holu z trzema spakowanymi walizkami. Lekko zdziwiona weszłam do środka i do niego podeszłam. - Hej. Czemu stoisz tu z walizkami? - przywitałam się i zapytałam. - Hej. Dzięki że przyszłaś. Stoję tu z walizkami dlatego że w moim pokoju pękła rura i jest cały zalany a hotel nie ma już żadnych wolnych miejsc.- odpowiedział, a ja nie wiedziałam co powiedzieć. - No i wiesz tak się zastanawiałem czy twoja propozycja jest ciągle aktualna? - zapytał cały czerwony na twarzy, drapiąc się ręką po głowie i nie patrząc mi w oczy. - Jaka propozycja? Nic sobie nie przypominam. - postanowiłam udawać że nie wiem o czym mówi. - Co ale jak to? No przecież jeszcze wczoraj mówiłaś mi że...- chłopak wytrzeszczył na mnie oczy a w jego głosie było słychać zmartwienie. - Ha ha ha serio mi uwierzyłeś? Naprawdę sądziłeś że nie wiem o czym wczoraj rozmawialiśmy? Ha ha nieźle cię nabrałam co? Jasne że pamiętam! I tak propozycja jest ciągle aktualna. - nie wytrzymałam i zaczęłam się z niego śmiać. - Uff...ulżyło mi. Dobra przyznaję że nieźle mnie nabrałaś. Ale serio nie masz nic przeciwko żebym przez czas mojego pobytu tutaj mieszkał w twoim domu? - powiedział przyznając mi rację i się zapytał. - Nie gadaj już tyle, bo jeszcze zmienię zdanie. Weź walizki i idziemy do mnie. - powiedziałam biorąc jedną z jego walizek w lewą rękę, a prawą ciągnąc go w stronę wyjścia z budynku. - Chyba będzie lepiej jak przyspieszymy nie chce mieć powtórki z wczoraj. - powiedziałam gdy byliśmy w połowie drogi do celu. - Powtórki z wczoraj? - zapytał Cody nic nie rozumiejąc. - Kiedy nie byłam w domu bliźniaki zrobiły straszny bałagan. Sprzątałam po nich przez cztery godziny. - wyjaśniłam. - Wow! Twoi bracia muszą być fajni.- stwierdził sarkastycznie. - Ta ale kocham ich takich jakimi są. - wyznałam całkowicie szczerze. Po 15 minutach dotarliśmy do domu. Na szczęście nie był on zdemolowany. Postawiliśmy walizki przy schodach i ruszyliśmy do salonu gdzie chłopcy grali na konsoli zajadając popcorn z mikrofali. - Cześć łamacze zakazów. - powiedziałam, a oni spojrzeli w naszą stronę. - Cześć siostra. Co to za koleś? - przywitał się i zapytał podejrzliwie Logan. - To mój stary przyjaciel z dzieciństwa spędzonego w Miami. Zatrzyma się u nas na dwa tygodnie.- odpowiedziałam. - Cześć jestem Cody. Fajnie was poznać. - chłopak sam się przedstawił. - Hej jestem Alex. - powiedział młodszy bliźniak. -  Rzeczywiście ten twój kumpel jest stary. Ej a gdzie podziałeś swoja sztuczną szczękę? A może chcesz drewnianą laskę co staruszku? - zwrócił się do mnie drugi bliźniak i skierował pytania do Cody'ego. Poczułam że robię się czerwona na twarzy.  - Logan!!!!! - krzyknęłam chyba na całą dzielnicę. - No co spytać się nie mogę?  Jak gdzieś by zasłabł z tej starości to laska byłaby mu przecież potrzebna żeby nie upadł nie? A tak zapomniałem, gdzie moje maniery jestem Logan, ale to chyba już wiesz o ile pamiętałeś o założeniu aparatu słuchowego panie starszy!! - zapytał i powiedział dość głośno z chytrym uśmieszkiem i sarkazmem w głosie biorąc do ręki garstkę kukurydzy. - Wiesz akurat zostawiłem go w domu we Włoszech, ale i tak cię usłyszałem. Dzięki za troskę Logan. - odpowiedział mu mój przyjaciel posyłając w jego stronę miły uśmiech. Mina mojego "kochanego" braciszka była bezcenna. Wypluł resztki zmielonego popcornu które wystrzeliły z jego ust jak z karabinu i Siedząc na kanapie z szeroko otwartą buzią, wpatrywał się w nas a my wyszliśmy z pomieszczenia próbując powstrzymać śmiech. Wchodziliśmy po schodach na górę z walizkami chcąc udać się do pokoju gościnnego - Chyba mnie polubili co nie? - powiedział niebieskooki chichocząc. - Wiesz...chyba niekoniecznie obaj. - odpowiedziałam i tak samo jak on zachichotałam. - Przepraszam cię za Logana, on już tak ma że lubi dokuczać. - dodałam. - Spoko. Zabawny z niego dzieciuch. Widać że lubi robić figle. Poza tym kogoś mi przypomina. - powiedział wyluzowany, a w jego oczach dostrzegłam wesołe iskierki. - Ha ha nawet wiem kogo. - powiedziałam rozbawiona. Patrząc na niego wymownie. Ten tylko się uśmiechną i gdy weszliśmy do jego tymczasowej sypialni, zabrał się za rozpakowywanie swoich rzeczy. - Zaczekaj. Może pomogę ci przygotować kolację? W końcu chciałbym się jakoś odwdzięczyć, a walizki mogę rozpakować później. - zaproponował swoją pomoc kiedy stałam już w drzwiach, chcąc skierować się do kuchni w celu zrobienia posiłku. - Pewnie. Chętnie skorzystam z zaoferowanej pomocy. - zeszliśmy na dół, a ja wyciągnęłam z szafek składnik potrzebne do przyrządzenia potrawy. - To co dziś upichcimy? - zapytał brunet. - Placki ziemniaczane z cukrem. - odpowiedziałam. Dzięki pomocy Cody'ego polegającej głównie na wykonywaniu moich poleceń, uporaliśmy się ze wszystkim w mniej niż godzinę. Po zjedzeniu pysznej kolacji, oczywiście nie obyło się bez pozmywania brudnych naczyń. Później poszłam na górę, umyłam się w mojej łazience, założyłam piżamę i kładąc się do łóżka zasnęłam.

Następny dzień rano oczami Jacka

Jest 7.10. Co robię o tej porze na nogach? Stoję przed domem mojej przyjaciółki czekając aż otworzy mi drzwi. Usłyszałem szczęk zamka, ku mojemu zdziwieniu w drzwiach ujrzałem Cody'ego ubranego jedynie w bokserki. - E...cześć przyszedłem do Kim. Co ty tutaj robisz? - powiedziałem chcąc unikną pytań z jego strony i sam zapytałem. - Cześć Jack. Wprowadziłem się tu. - powiedział otwierając szerzej drzwi tak żebym mógł wejść do środka. Nie zdążyłem jednak nijak zareagować na to zawiadomienie, bo w przedpokoju pojawiła się Kim. - O widzę że już wstałeś. Miałam właśnie iść cię obudzić. Śniadanie jest na stole w jadalni. Hej Jack. Co cię tu sprowadza i to tak wcześnie? - zwróciła się do bruneta z uśmiechem i zapytała się mnie trochę zdumiona, ale radosna blondynka. - Hej Kim. Pomyślałem że wpadnę po ciebie i razem pójdziemy do szkoły. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. - Ok. Tylko muszę się jeszcze spakować i obudzić chłopców. No i zaczekać na Cody'ego. Poczekasz w salonie? - zgodziła się i zapytała. - Jasne. - odparłem krotko. Niezbyt zadowolony z faktu iż chłopak będzie nam towarzyszyć. Z góry dało się słyszeć donośne "POBUDKA ŚPIOCHY" i głośny huk po upadku. Uśmiechnąłem się - "Ona to wie jak obudzić człowieka" - pomyślałem.10 minut później skierowaliśmy się w stronę szkoły, gdzie dotarliśmy 20 minut przed rozpoczęciem lekcji. Weszliśmy do budynku zabraliśmy z szafek potrzebne książki, a pod salą od matematyki spotkaliśmy resztę naszej paczki. - Siemka. - powiedzieli wszyscy patrząc na naszą trojkę. - Hejka. - powiedzieliśmy równocześnie. - Jak tam Cody wyspałeś się? - spytał niespodziewanie Eddie. - No właśnie jak ci się dziś spało? - dopytywał się też Jerry. Niebieskooki spojrzał na nich dziwnie. - Tak wyspałem się, a u Kim spało mi się bardzo dobrze. Ale czemu o to pytacie? - odpowiedział i zapytał. - Bo w tym hotelu w którym nocujesz podobno straszy i...zaraz, zaraz jak to u Kim? - zaczął wyjaśniać Eddie, ale przerwał w połowie i zapytał. - No, bo w pokoju który zarezerwował pękła rura i wszystko zalała, a w hotelu nie mieli już wolnych miejsc. To dlatego poprosił mnie wczoraj o to spotkanie. Teraz będzie nocować u mnie w jednym z pokoi gościnnych do końca swojego wyjazdu. Ale nie zmieniaj tematu. To o co wam chodzi co? - wyjaśniła brązowooka, gdy spojrzenia wszystkich skierowały się w jej stronę i odbiła piłeczkę do Eddiego. - A tak. W tym hotelu podobno straszy i założyłem się z Jerrym o 50$, że Cody po dwóch nocach spędzonych w tym hotelu przestraszy się i przeniesie do innego. Jednak skoro nie spał on w hotelu to żaden z nas nie wygrał i zakład jest unieważniony. - powiedział czarnoskóry chłopak. W tym samym czasie przyszedł nauczyciel i otworzył drzwi klasy. Usiadłem w przedostatniej ławce razem z Jerrym. - Pan Brewer niespóźniony?! To chyba jakiś cud!! - wykrzyknął zdumiony nauczyciel kiedy mnie zauważył. - W zupełności się z panem zgadzam. I na pana miejscu nie liczyłbym na więcej takich wyjątków. - powiedziałem. Na co wszyscy obecni się zaśmiali. Nawet nauczyciel. - Dobrze już. Spokój! Może z czasem postarasz się jednak robić więcej takich wyjątków Jack? - matematyk próbował uspokoić klasę, a ta momentalnie ucichła. - Nikt nie karze panu tracić nadziei. - odpowiedziałem bez żadnego sarkazmu. Pozostałe lekcje minęły zaskakująco szybko. Moi przyjaciele już wyszli a ja stałem sam przy szafkach. Nagle usłyszałem czyjś głos...

W tym samym czasie oczami Lindsay 

Mój plan działa doskonale. Pomysł z przekupieniem boya hotelowego żeby zepsuł rury i doprowadził do zalania pokoju zajmowanego przez tego nowego, był genialny. Teraz chłopak mieszka u Crawford, a ona i Jacki'e w ogóle nie spędzają ze sobą czasu. Wiem, bo podsłuchałam ich poranną rozmowę pod salą od matmy. Na każdej lekcji blondynka siedziała w ławce z tym swoim koleżką albo tą swoją przyjaciółeczką  Grece kompletnie nie interesując się szatynem. Natomiast on z nieznanych mi przyczyn dosiadał się do tych jego dziwacznych kolegów zamiast usiąść obok mnie!! Jest już po zajęciach, a ja szukam mojej kredki do oczu którą zgubiłam, gdy przechodziłam koło sali od chemii zauważyłam przy szafkach stojącego tyłem do mnie Jacka. Był sam więc stwierdziłam że to idealna okazja aby jakoś pocieszyć smutnego chłopaka i do niego podeszłam. - Hej Jacki'e skarbie! Wybierzemy się dziś razem do kina? - zapytałam słodkim głosikiem. - Nie, dzięki za propozycję, ale nigdzie z tobą nie pójdę. - powiedział swoim cudownym głosem. - Świetnie. Przyjedź po mnie o 18.00 mój ty..chwila czy ty mi odmówiłeś?! - powiedziałam i zszokowana zapytałam się go. - Tak Lindsay. Odmówiłem ci. - powiedział spokojnie i odszedł. Zostawiając mnie samą na środku pustego korytarza w ciągłym szoku. - "Przecież mnie nigdy nikt nie odmawia" - pomyślałam próbując wymyślić kolejny przebiegły plan zdobycia Brewera.

Wieczór oczami Jacka

Wszedłem właśnie na GG. (Gadu Gadu choć pewnie wiecie o co chodzi) Zobaczyłem że Kim jest dostępna więc do niej napisałem.
Czat:
Jack: Hejka Kim.
Kim: Cześć Jack.
Jack: Co teraz robisz?
Kim: Gadam z tobą :)
Jack: Spoko xD Może wybierzemy się do skate parku jutro po szkole?
Kim: Sorki, ale mam już plany. Idę z Cody do Kina.
Jack: To może pojutrze?
Kim: Mamy iść z Cody'm i chłopcami do oceanarium. Jak chcesz możesz iść z nami.
Jack: A wiesz nie ważne, przypomniałem sobie że ja też mam już inne plany. Do zobaczenia jutro w szkole.
Kim: Ok. Do zobaczenia w szkole.
Koniec czatu.

Kim się wylogowała. Po chwili zrobiłem to samo i  z mętlikiem najróżniejszych myśli w głowie padłem na łóżko zasypiają.



I jest obiecany rozdział. To zdecydowanie najdłuższy rozdział jaki do tej pory napisałam. Pisałam go przez kilka dni, więc mam nadzieję że choć trochę wam się spodobał oraz że udało mi się was zaskoczyć ;) Mam do was pewną sprawę. Za cztery tygodnie dokładniej 10 listopada będę mieć 18 a nie mam pojęcia gdzie mogłabym zorganizować te moje urodziny. Takie tylko dla rodziny. Więc bardzo bym was prosiła o napisanie waszych pomysłów w komentarzach. Rozdział z dedykacją dla:


Olivii B.N
Marty Z.
Any Howard
Lucy Howard
Cleo Cullen
Idziochy Podpadziochy
Elinor Howard
Patty Howard
Klaudii Koczary
Ewki.P
Emily Moore
I
Eweliny Venezii

Kocham was dziewczyny :D

poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 6

Oczami Tajemniczego obserwatora

Właśnie wracam z wizyty u kosmetyczki, wyglądam przepięknie, o tak mocny makijaż to jest to! Zauważyłam że po drugiej stronie ulicy, plecami do mnie stoi Crawford z tym nowym jak mu tam...Cody'm. Zaczęłam kierować się w stronę miejsca gdzie stała wcześniej wspomniana przeze mnie dwójka. Robiąc to tak aby pozostać przez nich niezauważona. Mając na celu podsłuchanie ich rozmowy. A oto co usłyszałam:  - ...podoba mi się taka jedna dziewczyna, ale kompletnie nie wiem jak jej o tym powiedzieć, a twoje rady zawsze były świetne więc..poradzisz mi coś?? - spytał chłopak dziewczyny. - Ooo a znam ją? - zapytała nie udzielając odpowiedzi. - Może...to mogę liczyć na jakąś radę? - odpowiedział tajemniczo i lekko się zaczerwienił. - "Oj jak słodko chłopczyk się zakochał i prosi przyjaciółeczkę o radę."- pomyślałam ironicznie i z kpiną. Chwila on jest zażenowany czyżby dziewczyną w której on się zakochał była ta niemodnie i totalnie bez gustu ubrana blondynka? Jeśli tak to jest moja szansa. - Pewnie. Najlepiej będzie jak będziesz z nią szczery i powiesz jej że ci się podoba. - odpowiedziała na powtórnie zadane przez bruneta pytanie. Po chwili uniósł tą dziwaczkę do góry i zaczął kręcić nią dookoła siebie jednocześnie krzycząc. - Dziękuję! dziękuję! dziękuję! Jesteś cudowna wiesz?! Co ja bym bez ciebie zrobił?! - Oj nie wiem, nie wiem!! Możesz mnie już puścić ty wariacie?! - odpowiedziała i zapytała rozbawiona dziewczyna. - Nie!! - odparł tak samo rozbawiony chłopak. Upłynęło około 5 minut zanim Cody postawił brązowooką na ziemi i oboje ruszyli przed siebie. Byłam ciekawa dokąd zmierzają więc postanowiłam ich śledzić, 10 minut później staliśmy przed domem mojego wroga numer 1. - Do zobaczenia jutro w szkole. - powiedziała przytulając chłopaka. - Jasne. Do zobaczenia w szkole. - odpowiedział odwzajemniając uścisk. Dziewczyna weszła do domu a ja ruszyłam za niebieskookim. Kiedy minęło pół godziny dotarliśmy do hotelu znajdującego się niedaleko szkoły w którym zapewne zarezerwował on sobie pokój. Wszedł do środka, poszłam za jego przykładem i w kilka sekund znalazłam się w hotelu. Wyszłam z niego po godzinie. - "Kiedy tylko mój plan zacznie działać, Jack Brewer już na zawsze będzie należeć do mnie." - pomyślałam z szerokim uśmiechem na twarzy i skierowałam się w stronę domu.

Oczami Kim (Od końca poprzedniego rozdziału)

Wreszcie po jakichś 5 minutach Cody odstawił mnie na ziemię, dalszą drogę przeszliśmy rozmawiając o tym co brunet chciałby zwiedzić jutro po lekcjach i ciągle się śmiejąc. Kiedy dotarliśmy do mojego domu. - Do zobaczenia jutro w szkole. - powiedziałam przytulając chłopaka. - Jasne. Do zobaczenia w szkole. - odpowiedział i również mnie uścisną. Weszłam do domu, udałam się do salonu a to co tam zobaczyłam zszokowało mnie...



I kolejny rozdział :) Jak dla mnie wyszedł krótki, nudny, beznadziejny i taki o niczym. Ale to tylko takie wprowadzenie do akcji. W kolejne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze przynajmniej taką mam nadzieję :) Tak wiem jestem zła bo ciągle nie wiecie kim jest tajemniczy obserwator xD Więc teraz mogę już zdradzić że to na pewno nie jest chłopak ;) Dobra, dobra teraz na serio (tamto też było na serio) chyba dałam wam kilka podpowiedzi kto jest tajemniczym obserwatorem prawda?? Myślę że teraz łatwieaz j się domyślicie :)
Rozdział bez dedykacji ponieważ wyszedł fatalnie jest strasznie krótki i o niczym.
Teraz pytania do rozdziału:
Co zszokowało Kim?
Co to za tajemniczy plan?
I
Kim jest tajemniczy obserwator?
Do następnego kochani :D

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 5

  • "Woo!!! Jak przyjdzie Jack będzie się działo". - pomyślałem. - Jak niektórzy z was zdążyli zauważyć mamy w szkole nowego ucznia,przyjechał do nas z wymiany na dwa tygodnie i został przydzielony do waszej klasy. - powiedział Pan Sims. - Przedstaw się i powiedz coś o sobie - zwrócił się do nowego. - Nazywam się Cody Grant, przyjechałem tutaj z Włoch, ale pochodzę z Miami, umiem jeździć na desce, uwielbiam tańczyć i  śpiewać, lubię sporty ekstremalne, kiedyś trenowałem karate i zdobyłem zielony pas. - powiedział niebieskooki. Fizyk już miał coś powiedzieć,lecz w tej samej chwili do klasy wszedł Jack z uśmiechem na twarzy - Brewer jak zwykle spóźniony! Godzina kozy!! Jaki jest powód twojego spóźnienia tym razem??!! - powiedział i zapytał go psor ze złością i  znudzeniem w głosie. - Po pierwsze, nie po nazwisku po drugie, klub Jerry'ego mógłbyś się w końcu nauczyć Henry to nic trudnego, a spóźniłem się dlatego że mój budzik miał dość budzenia mnie dzień w dzień i poleciał lotem ekspresowym na Hawaje. - powiedział mój kumpel na co cała klasa zaśmiała się a belfer zrobił się czerwony na twarzy i krzykną - Dość tego Brewer!! Dwie godziny kozy!! - a ja wykrzyknąłem - Wow klub Jerry'ego joł!!! - Ciebie też to dotyczy Martinez!! A wy siadajcie do ławek. - wykrzykną do mnie oraz zwrócił się do ciągle stojących chłopaków. Cody zajął miejsce koło Kim, a Jack usiadł z Eddiem.
Oczami Jacka

Usiadłem w ławce z Eddiem i nie słuchając nauczyciela patrzyłem się na Kim i nieznanego mi bruneta którzy pisząc ze sobą liściki, ciągle się uśmiechali nie wiem dlaczego, ale czuję się z tym jakoś dziwnie, zwykle to ja siadałem z blondynką w ławce, a teraz co?? Zjawia się jakiś niby piękniś i flirtuje sobie z moją Kimi??!! Chwila, czy ja nazwałem ją MOJĄ i w dodatku Kimi???!!! Co się ze mną dzieje???!!! Przecież brązowooka to moja najlepsza przyjaciółka!! TYLKO przyjaciółka... prawda???!!! Z rozmyśleń zostałem wyrwany dzwonkiem rozbrzmiewającym w całej szkole, na jego dźwięk jak najszybciej wybiegłem z klasy, ruszyłem w stronę sali gimnastycznej i udałem się do przebieralni, gdy wszedłem do sali byli już tam wszyscy uczniowie brakowało tylko nauczyciela, podszedłem więc do przyjaciół którzy stali trochę z tyłu akurat Kim zaczęła mówić. - Cody poznaj: Grece, Julię, Miltona, Eddiego, Jacka i Jerry'ego. - zwróciła się do nowego, który stał obok niej pokazując po kolej na każdego z osobna. - Więc Kim skąd ty i Cody się znacie? - zapytała Julia brązowooką. - Cody to mój przyjaciel z dzieciństwa znam go od pieluchy, kiedy jeszcze oboje mieszkaliśmy w Miami byliśmy sąsiadami. Wyprowadził się do Włoch gdy mieliśmy osiem lat, bo jego tata dostał tam lepiej płatną pracę, a ja rok później przeprowadziłam się do Seaford no i nie mieliśmy ze sobą kontaktu. - odpowiedziała na zadane pytanie a niebieskooki jej przytakną. Po pięciu minutach  niepohamowanego ataku śmiechu wywołanego przez Jerry'ego wspinającego się po zawieszonej siatce do gry w siatkówkę i udającego małpę, do sali wszedł Pan Thunder (Grzmot), widząc mojego kumpla wiszącego metr nad ziemią krzykną. - Martinez złaź na dół ale już!!! Dziś gramy w zbijaka!! Składy drużyn są takie: Jack, Jerry, Grace, Milton i Kai kontra: Kim, Julia, Eddie, Brody i Cody. Ustawiliśmy się wszyscy naprzeciwko drużyny przeciwnej i rozpoczęliśmy grę, była dość wyrównana do dzwonka zostało sześć minut a udział braliśmy już tylko ja i Cody, wiedziałem że wygram w tej grze nikt mnie nie pokona jestem mistrzem. Nagle brunet wykonał dziwny ruch, sekundę później poczułem mocne uderzenie w brzuch, kompletnie zdezorientowany uświadomiłem sobie że przegrałem, pierwszy raz w życiu przegrałem w zbijaka!! Kolejne lekcje mijały spokojnie i nudno. - Powiedzcie Rudy'emu że ja i Jerry nie przyjdziemy dzisiaj na trening!! - krzyknąłem do reszty paczki, która kierowała się ku wyjściu z budynku, jednocześnie zmierzając wraz z Latynosem w miejsce zwane przez nauczycieli kozą, gdzie mieliśmy spędzić najbliższe dwie godziny.

Oczami Kim

Idziemy właśnie do dojo czarnych smoków, gdzie możemy trenować dopóki Bobby nie odbuduje naszego starego dojo, co może zająć około dwóch miesięcy. Weszliśmy do budynku witając się z Rudy'm i Ty'em przedstawiliśmy im Cody'ego który przyszedł aby popatrzeć na nasz trening i jeden przez drogiego tłumaczyliśmy nieobecność Jerry'ego i Jacka. Przebraliśmy się i zaczęliśmy ćwiczyć. Zauważyłam że Brody cały czas patrzy wilkiem na mojego przyjaciela z dzieciństwa ale nie przejęłam się tym zbytnio. O 17.00 skończyliśmy trening, postanowiliśmy pójść do Phila na falafele godzinę później Wyszliśmy z knajpki. Cody zaproponował że odprowadzi mnie pod dom. Zgodziłam się, szliśmy wspominając nasze wspólne dzieciństwo spędzone w Miami, gdy nagle coś wpadło mi do głowy. - Cody a gdzie ty w ogóle będziesz mieszkać w ciągu tych dwóch tygodni?? - zapytałam się go ze zmartwieniem. - Zarezerwowałem sobie pokój w hotelu niedaleko szkoły. Spoko mam gdzie spać. - powiedział ze śmiechem. Ja również się zaśmiałam jednak dla pewności postanowiłam jeszcze powiedzieć. - Ale wiesz że nie musisz mieszkać w hotelu prawda? Przecież możesz zatrzymać się u mnie. Po co masz niepotrzebnie wydawać pieniądze? Moich rodziców nie ma w domu bo pojechali w delegację mają wrócić dopiero za tydzień, ale jak znam życie to pewnie wszystko im się przedłuży i będą w domu za jakieś trzy miesiące. Przy okazji poznałbyś wreszcie moich młodszych braciszków, a Alex i Logan na pewno nie mieliby nic przeciwko temu. - Dzięki za troskę, ale nie chce ci sprawić kłopotów. - odpowiedział ciągle uśmiechnięty. - Na pewno? zapytałam. Na co on przytaknął. - Tylko pamiętaj to żaden kłopot i jakby co... - nie dawałam za wygraną lecz nie było mi dane dokończyć ponieważ mi przerwał. - Będę pamiętać. To tylko dwa tygodnie. Myślisz że nie poradzę sobie w pokoju hotelowym? - zapytał się. - A wiesz że tak?? - odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy chcąc się z nim trochę podroczyć i puściłam się biegiem przed siebie nie chcąc by mnie złapał. Kilka sekund później usłyszałam za sobą głos przyjaciela. - Ej...i tak cię dogonię!!! - Dogonił mnie po ośmiu minutach, staliśmy naprzeciwko siebie, oboje mieliśmy zaczerwienione policzki od szybkiego biegu i łapczywie wdychaliśmy świeże powietrze, gdy nasze twarze odzyskały w końcu normalny kolor wybuchliśmy głośnym śmiechem. Poczułam się zupełnie jak w Miami. Oczami wyobraźni zaczęłam wspominać wszystkie chwile z dzieciństwa spędzone w towarzystwie Cody'ego. On również zdawał się być pochłonięty myślami  o naszym kochanym Miami i wspólnie przeżytych dziecięcych przygodach. Dopiero po paru chwilach zorientowaliśmy się że nadal stoimy w miejscu, a konkretniej na środku uliczki jakieś dziesięć minut drogi do mojego domu kompletnie nic nie mówiąc. Nie przeszkadzało nam to, ta cisza była przyjemna.  Po około trzech minutach odezwał się Cody. - Cieszę się że znów możemy spędzać czas razem. Wiesz...podoba mi się taka jedna dziewczyna, ale kompletnie nie wiem jak jej o tym powiedzieć, a twoje rady zawsze były świetne więc...poradzisz mi coś?? - powiedział i zapytał z prośbą w głosie. - Ooo a znam ją?- zapytałam z ciekawością i ekscytacją w głosie. - Może...to mogę liczyć na jakąś radę? - odparł tajemniczo i jakby lekko zawstydzony oraz ponownie zapytał. - Pewnie. Najlepiej będzie jeśli będziesz z  nią szczery i powiesz jej że ci się podoba. - poradziłam przyjacielowi. Nagle poczułam jak moje nogi odrywają się od podłoża a jego ręce obejmują mnie w talii, z szerokim uśmiechem zaczął kręcić mną dookoła siebie krzycząc. - Dziękuję! dziękuję! dziękuję! Jesteś cudowna wiesz?! Co ja bym bez ciebie zrobił?! - Oj nie wiem, nie wiem!! Możesz mnie już puścić ty wariacie?! - odpowiedziałam i zapytałam jednocześnie prosząc przez śmiech. - Nie!! - brunet ze śmiechem odparł na moje pytanie połączone z prośbą. W tym momencie byłam szczęśliwa że najbliższe dwa tygodnie spędzę z dawno niewidzianym przyjacielem, nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego że z daleka ktoś nas obserwuje i co może z tego wyniknąć.



No i nareszcie napisałam. Jestem z tego rozdziału naprawdę dumna :) Żałuję tylko że nie udało mi się napisać  go wcześniej jak i tego że wyszedł trochę nudnawy :( Mam nadzieję że nie zanudziłam was długością rozdziału?? Połowę rozdziału napisałam już w niedzielę późnym wieczorem i miałam nadzieję że uda mi się go dokończyć i opublikować ponieważ minął miesiąc mojego bloga, jednak na całej ulicy odłączono prąd oraz internet i dopiero dziś go włączyli. Mam do was jeszcze kilka spraw, jak dobrze wiecie zaczęła się szkoła a ja dopiero co wróciłam z prawie dwu tygodniowej choroby i już zdążyłam narobić sobie zaległości, więc kolejny rozdział pojawi się raczej w następnym tygodniu w nieokreślony dzień!!! Co do dodawania rozdziałów w ogóle myślę że będzie pojawiać się NA PEWNO  jeden na tydzień lub nawet więcej co w dużej mierze zależy od ilości nauki i prac domowych, nie koniecznie w soboty czy niedziele!!! Została też sprawa moich nominacji do LBA nie wszystkie blogerki prowadzące blogi które nominowałam odpowiedziały na zadane przeze mnie pytania. Rozumiem że możecie nie mieć czasu lub po prostu nie chce się wam odpowiadać na zadawane pytania jednak nominacje przyznałam już trzy tygodnie temu, wszystkie nominowane zostały o tym poinformowane na swoich blogach a ja robiłam coś takiego po raz pierwszy więc jest mi trochę smutno. Co wcale nie znaczy że chcę was obrazić lub sama się na was obraziłam o nie!!! Smucę się również dlatego że NIKT nie skomentował mojej notki z przeprosinami i wyjaśnieniami skierowanymi do was czyli moich czytelników ode mnie za to że tak długo nie było rozdziału. Co nie znaczy że przestanę pisać lub zawieszę czy usunę bloga to zdecydowanie nie wchodzi w grę!!! Zawsze lubiłam pisać  ale dopiero gdy założyłam tego bloga zrozumiałam jak dużo szczęścia mi to daje i jak bardzo potrafię się tym cieszyć oraz że całkiem nieźle mi to wychodzi co daje mi jeszcze więcej powodów do radości oraz co ważniejsze pomaga w odnalezieniu pewności siebie!!! Przechodząc już do sedna, kocham pisać i z tego nie zrezygnuję i będę dalej pisać mojego bloga choćby dla samej siebie ale jeszcze milej jest pisać dla kogoś innego i czuć że ktoś docenia to co robi ktoś inny. Więc z całego serduszka proszę was moi kochani jeśli przeczytałyście/przeczytaliście rozdział i przy okazji tę dłuuuugą notkę zostawcie po sobie komentarz chciałabym wiedzieć ile osób ma ochotę jeszcze czytać to moje opowiadanie. Można komentować anonimowo!!! Dobra jesteśmy już prawie na końcu notki (Która niedługo okaże się być chyba dłuższa niż sam rozdział)  Teraz pytania do rozdziału:
Co sądzicie o postaci Cody'ego?
Czy Jack będzie zazdrosny?
Jeśli tak to czy będzie miał o co?
Czy Brody coś knuje?
Co Kim czuje do Cody'ego?
Co Cody czuje do Kim?
Kim jest dziewczyna o której mówił Cody?
Czy Cody posłucha rady Kim?
I
Kto jest tajemniczym obserwatorem?

Bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach!!! :) (Tak wiem co sobie myślicie nie dość że przeczytałam/przeczytałem rozdział i tą wielce długaśną notkę to jeszcze mam skomentować i odpowiedzieć na jakieś durne pytania???!!!)
Nie zmuszam ale jest fajniej kiedy na pytania pod rozdziałem odpowie więcej niż jedna osoba.
Rozdział z dedykacją dla:

WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW W SZCZEGÓLNOŚCI DLA TYCH KTÓRZY WYTRWALI DO KOŃCA TEJ JAK DOTĄD NIEKOŃCZĄCEJ SIĘ PRZYNUDZAJĄCEJ I WYMĘCZAJĄCEJ NOTKI :D

OGROMNE GRATULACJE DLA WAS WSZYSTKICH KOCHANI JESTEŚCIE WIELCY!!! :D
PIĘKNIE DZIĘKUJĘ ZA LICZBĘ 1563 WYŚWIETLEŃ!!! :D
PRZEPRASZAM ŻE WAS TAK WYMĘCZYŁAM!!! :D
KOCHAM WAS!!! :D

poniedziałek, 16 września 2013

Happy Birthday Klaudio :)

Dziś twoje święto więc życzę ci, aby spełniły się twe najwspanialsze sny, wielu prezentów, wystrzałowej imprezy, przyjaciół szczerych, miłości wielkiej, szczęścia i samych radości w życiu, by w szkole było ci łatwo i miło, ogromu weny oraz uśmiechu i dobrej zabawy przy pisaniu rozdziałów do twoich genialnych blogów :) Wszystkiego najlepszego kochana!!! Nie wiem ile kończysz lat więc tort nie ma świeczek xD

czwartek, 12 września 2013

Przepraszam was...

Przepraszam was wiem że rozdział nie pojawił się od ponad dwóch tygodni, ale zaczęła się szkoła, dopadła mnie blokada, a teraz jestem chora i wstałam z łóżka tylko na moment aby napisać dla was tę notkę. Tak jak pisałam pod notką o nominacji do LBA mam już początek piątego rozdziału i dopisałam nawet kilka linijek xD Jestem w szoku blog ma trzy tygodnie i 1257 wyświetleń!!! Bardzo wam za to dziękuję jesteście CUDOWNE/CUDOWNI :D Jeszcze raz bardzo przepraszam, również za to że nie poinformowałam was o tym wcześniej ale myślałam że rozdział uda mi się wstawić najpóźniej w zeszłym tygodniu co jednak mi nie wyszło :) Obiecuję dodać rozdział od razu gdy go napiszę co znaczy gdy wyzdrowieję lub może nawet trochę wcześniej ;) Do rozdziału kochani.

niedziela, 8 września 2013

Wszystkiego najlepszego Ewelinko :D






Życzę ci spełnienia marzeń, przyjaciół prawdziwych, prezentów stosu, uśmiechu zawsze szczerego oraz szczęścia wielkiego, zdrowia, miłości, szampańskiej imprezy, powodzenia w nowej szkole, jak najwięcej weny i świetnych pomysłów do twoich wspaniałych blogów, aby pisanie było dla ciebie radością i dobrą zabawą. Sto lat kochannia!!!! 
P.S Przepraszam jeśli nie lubisz gdy ktoś zwraca się do ciebie po imieniu i za zdrobnienie Ewciu :)

wtorek, 3 września 2013

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Martę Z. i Karolinę Howard za co bardzo,bardzo im dziękuję :D

Pytania od Marty:
1. Jak masz na imię?
Izabela
2. Ile masz lat?
17, ale 10 listopada będę mieć 18
3. Jaką miałaś/eś średnią na koniec roku?
Szczerze to nie liczyłam ale czerwonego paska nie mam :D
4. Ulubiony kolor?
Fioletowy
5. Masz rodzeństwo? (Napisz ile masz rodzeństwa i siostra/brat)
Mam starszego brata
6. Jak ma na imię twoja najlepsza przyjaciółka/przyjaciel?
Dominika
7. W jakim województwie mieszkasz?
Łódzkim 
8. Mieszkasz w wiosce czy w mieście?
W mieście
9. Co ciebie najbardziej denerwuje?
Kiedy ludzie nie są ze mną szczerzy
10.  Jaki masz kolor oczu?
Jasno mieszane zielono-szare chyba xD
11. Facebook czy twitter?
Żaden :)

Pytania od Karoliny:
1. Ulubiony film?
Rozważna i romantyczna
2. Gdzie mieszkasz? 
W Łodzi
3. Ulubiona książka?
Wszystkie z serii Harry'ego Pottera 
4. Do której idziesz klasy?
Trzeciej liceum
5. Ulubiona potrawa?
Racuchy 
6. Co robiłaś przez cz:as wakacji?
Czytałam blogi o "Z kopyta",słuchałam muzyki,założyłam bloga i starałam się nie myśleć o szkole :D
7. Masz idola?
Raczej nie
8. Ulubiony owoc?
Nie mam
9. Ulubiony serial?
"Z kopyta" i "Violetta"
10. Ulubiona postać męska z Violetty?
MAXI :D
11. Ulubiony kolor?
Fioletowy

Moje nominacje:
1. http://kickinit-inna-historia.blogspot.com/
2. http://kickinitmojawersja.blogspot.com/
3. http://milosc-zrodzona-z-przyjazni.blogspot.com/
4. http://z-kopyta-sezon-3.blogspot.com/
5. http://z-kopyta-z-innej-strony.blogspot.com/
6. http://my-dreams-are-all-over-the-world.blogspot.com/
7. http://kim-i-jack-moja-wersja.blogspot.com/
8. http://z-kopyta-jack-kim.blogspot.com/
9. http://kickinit-zkopyta.blogspot.com/
10. http://opentanapisarka.blogspot.com/
11. http://kickinit-mystory.blogspot.com/

Pytania ode mnie:
1. Ile masz lat?
2. Naxi czy Caxi?
3. Kiedy masz urodziny? (Dzień i miesiąc)
4. Jak masz na imię?
5. Książka czy film?
6. Jakie masz hobby?
7. Ulubiony kolor?
8. Ulubiona postać ze "Z kopyta"?
9. Ulubiona postać z "Violetty"?
10. Ulubiony przedmiot szkolny?
11. Lubisz mój blog? (Jeśli tak napisz dlaczego)

Do Marty Z. i Karoliny Howard: Przepraszam że nie nominowałam waszych blogów które są ekstra ale gdzieś w internecie przeczytałam że nie można nominować blogerki od której dostało się nominację,nie wiem czy to prawda,pierwszy raz zostałam nominowana do takiego konkursu. (Choć nie wiem czy to konkurs) Tak czy owak z całego serduszka dziękuję wam za to że nominowałyście mojego bloga,nie wiem czym sobie na to zasłużyłam jesteście kochane :D

Do wszystkich moich czytelniczek/czytelników: Jak na razie mam początek 5 rozdziału myślę że jak dobrze pójdzie  powinien pojawić się w tym tygodniu. Przepraszam was że nie dodałam nic przez ten tydzień ale dopadła mnie blokada która jeszcze nie znikła,do tego zaczęła się szkoła a trzecia klasa liceum i matura to nie przelewki. Mam nadzieję że rozumiecie i nie przestaniecie czytać mojego opowiadania. Bardzo dziękuję za wszystkie wasze komentarze i wyświetlenia jesteście WSPANIAŁE/WSPANIALI. KOCHAM WAS :D
Tak z innej beczki kto oglądał dzisiaj pierwszy odcinek trzeciego sezonu "Z kopyta" na Disney XD???!!! Ja tak jest boski i właśnie oglądam powtórkę xD Jak tam wasze rozpoczęcia roku szkolnego??? Przyznaję się że ja nie byłam xD Miłej nocy kochani :)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4

Zapaliłem światło i..... zobaczyłem wszystkich moich uczniów,Julię,Bobby'ego,Phila oraz Joan. Którzy krzyczeli - NIESPODZIANKA!!! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO RUDY!!! - nie wierzę!!! Czyli jednak pamiętali??!! Naprawdę pamiętali??!! Mam najlepszych przyjaciół na świecie!!!  - Nie wiem co powiedzieć! Jest wspaniale!! Dziękuję wam!!! - powiedziałem rozglądając się dookoła,wszędzie porozwieszane serpentyny nad drzwiami gabinetu wisiał transparent z napisem: "STO LAT RUDY" ,z boku stał stół na którym znajdowały się przekąski z knajpki Phila i tort z podobizną mojej twarzy,po drugiej stronie stała konsoleta do puszczania płyt za którą stał Eddie robiący za DJ-a,a na suficie została zamontowana kula dyskotekowa. Po chwili wszyscy zaczęli składać mi życzenia i wręczyli prezent: nasze wspólne zdjęcie zrobione przed dojo,oprawione w piękną ozdobą ramkę ze smokiem i najnowszy film Bobby'ego wydany na DVD pt. "Bobby Wasabi kontra piranica." Byłem szczęśliwy i wzruszony podszedłem do reszty i wykonaliśmy grupowy uścisk.

Dwie godziny później oczami Miltona

Stoję koło Joan i rozmawiam z nią o przepisach drogowych. Jerry zatruł się zbyt dużą ilością nowych czosnkowych klopsików Phila i teraz siedzi w łazience jakoś od mniej więcej godziny. Eddie puszcza muzykę  na zmianę z Bobby'm i Philem. Jubilat właśnie zjadał resztki swojej twarzy. Jack i Kim praktycznie cały czas tańczą razem śmiejąc się,żartując i rozmawiając. Zachowują się jakby byli na randce. Przetańczyli ze sobą kilka wolniejszych tańców patrząc sobie nawzajem  głęboko w oczy.Choć oni uważają że nic do siebie nie czują,cała reszta dobrze wie że oboje są w sobie bardzo zakochani i kiedyś, może już niedługo na pewno będą razem. Spojrzałem na moją dziewczynę która tańczy z Grace przypomniałem sobie o tym że za miesiąc będzie nasza druga rocznica - "Muszę się postarać bardziej niż w zeszłym roku,wycieczka do fabryki produkującej papier toaletowy nie była chyba zbyt dobrym pomysłem jak mi się wydawało,ale romantyzm nie należy do moich mocnych stron" - pomyślałem. Nagle do dojo wtargnęły Czarne smoki ok. 15 osób wśród nich znajdowali się między innymi: Kai,Frank,Carson i Brody.  Co dziwne nie było z nimi ich senseia Ty'a. Wszyscy obecni skierowali na nich swój wzrok,nastała pełna napięcia cisza którą niespodziewanie przerwał Jerry wychodzący z toalety. - Woo!!! Czarne smoki???!!! Co tu się dzieje???!!! - zapytał dość głośno jak zwykle nic nie rozumiejąc. Zaczęliśmy walczyć. 10 minut później nasi przeciwnicy zwijając się z bólu w pośpiechu opuścili budynek. Staliśmy chwilę w ciszy gdy usłyszeliśmy podniesione głosy. - Frank co ty robisz???!!! Odbiło ci???!!! - krzyczeli Kai,Brody i Carson. - Nikt nie będzie bezkarnie mnie poniżać!!! Zobaczymy czy to ich nauczy żeby ze mną nie zadzierać!!! HAHAHA!!! - wykrzyczał Frank. Grace zabrała leżące na stole zdjęcie które dostał od nas Rudy. Bez zastanowienia wybiegliśmy wszyscy na zewnątrz to co tam zobaczyliśmy wprawiło nas w osłupienie, Frank polał dojo benzyną i używając palnika podpalił je. Oniemiali patrzyliśmy jak budynek który nazywamy naszym drugim domem płonie żywym ogniem zniszczenia. W czasie całego tego zamieszania kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie Jack zadzwonił po straż pożarną i policję,podpalacz uciekł z miejsca przestępstwa,przybiegł Ty i razem ze swoimi uczniami wpatrywał się w dojo swojego byłego przyjaciela i rywala z nie mniejszym szokiem niż my a Rudy zawał się być nieobecny wpatrując się w płonący budynek w jego oczach można było dostrzec smutek,żal,rozpacz,ból  i ogromną pustkę padł na kolana i jak tylko mógł najgłośniej rykną  z wyczuwalną w jego głosie wielką goryczą - NIEEEEEEEEEEEEEEEEE - nikt nie wiedział co powiedzieć więc staliśmy w kompletnej ciszy, rozpaczliwej ciszy i tak oto spędziliśmy następnych kilka minut aż do przyjazdu straży pożarnej wraz z policją która spisała od zebranych zeznania i rozpoczęła poszukiwania Franka. Wykończeni dzisiejszymi wydarzeniami rozeszliśmy się w stronę swoich domów.

Tydzień później oczami  Jerry'ego 

Jest poniedziałek 7.45 rano. Idę właśnie do szkoły,myśląc o tym jak wiele wydarzyło się w ciągu tego tygodnia a w szczególności w relacjach między Rudy'm i Ty'em. Gdy Ty dowiedział się że to Frank jest odpowiedzialny za podpalenie dojo jego starego przyjaciela bez wahania zaproponował aby Rudy trenował z nami w jego dojo,zdziwiła go ta propozycja ale zgodził się. Wszyscy mieli wrażenie że oboje ucieszyli się z tego że znów będą razem trenować. Policja znalazła Franka dzień po podpaleniu podobno ukrywał się w domu jego babci,teraz czeka w areszcie na proces. Doszedłem już do szkoły,wszedłem do klasy przywitałem się z moją paczką brakowało tylko Jacka ale on przecież zawsze się spóźnia. Usiadłem w ławce   razem z Grece,w tej samej chwili do sali wszedł nauczyciel a za nim szedł jakiś brunet,zauważyłem że Kim patrzyła się na niego ze  zdziwionym wyrazem twarzy a chłopak patrzył na nią z uśmiechem. - "Woo!!! Jak przyjdzie Jack będzie się działo". - pomyślałem.


I jest obiecany rozdział :) Jakie wrażenia??!! Mnie się nawet podoba :D Jak myślicie kim jest tajemniczy brunet???!!! Bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach!!!  Bez obrazy dla wszystkich moich czytelniczek dzisiejszy rozdział ze specjalną dedykacją dla:

KASI_KOCHA_LEO
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN KOCHANA :D
SZCZĘŚCIA,UŚMIECHU,STOSU PREZENTÓW
WIELE WENY,SPEŁNIENIA MARZEŃ
I
UDANEJ IMPREZY URODZINOWEJ 

  

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 3

Obudziłam się o 8.00 rano wstałam z podłogi i rozejrzałam się po moim pokoju.  - Kocham cię Jerry,kocham cię - mówiła Grace przez sen. - Och Milton jakie to piękne,jakiś ty romantyczny - powiedziała również przez sen Julia. Zachichotałam cicho pod nosem,wyciągnęłam komórkę i nagrałam je.  "Milton romantyczny??!! No tak oczywiście tylko w jej snach." - pomyślałam wchodząc do łazienki w celu wykonania porannych czynności,ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni aby przygotować śniadanie dla siebie i dziewczyn. Postanowiłam zrobić naleśniki z czekoladą i bitą śmietaną,gdy przerzucałam ostatni naleśnik na talerz usłyszałam: - Co tak ładnie pachnie??!! O naleśniki!! - odwróciłam się i zobaczyłam już ubrane dziewczyny siadające do stołu,dołączyłam do nich kładąc na stole dwa wielkie talerze na których znajdowały się góry naleśników. Kiedy skończyłyśmy jeść była 9.15 posprzątałyśmy po posiłku po czym pokazałam moim przyjaciółkom nakręcony wcześniej filmik,Grace zrobiła się cała czerwona a ja i Julia wybuchłyśmy głośnym śmiechem za co obie dostałyśmy w głowę poduszką którą nasza koleżanka zabrała z salonu już miałam jej oddać,jednak w tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć.

W tym samym czasie oczami Jacka

Jest 9.30 rano razem z resztą chłopaków kierujemy się w stronę miejsca zamieszkania naszej blond    przyjaciółki.  Byliśmy wcześniej u Grace ale jej mama powiedziała że ona i Julia  nocowały u Kim.  Po 5 minutach dotarliśmy do celu,usłyszeliśmy śmiechy dobiegające z wnętrza domu,Eddie zadzwonił dzwonkiem do drzwi,chwilę później otworzyła nam brązowooka,co dziwne we włosach miała kilka białych piórek.  - Cześć Kim. Co ci się stało? Możemy wejść? Musimy zrobić burzę mózgów. Julia i Grece są u ciebie tak? - powiedzieliśmy wszyscy czterej na jednym wydechu. - Cześć chłopaki. A nic takiego. Pewnie. Czemu chcecie zrobić burzę mózgów? Tak są u mnie. - odpowiedziała zaskoczona naszym przyjściem blondynka  wpuszczając nas do środka. - Chcemy urządzić burzę mózgów ponieważ.... Zaczął mówić Milton. Lecz nie mógł dokończyć gdyż dostał poduszką w twarz. Odwróciliśmy głowy w kierunku salonu z kąt przyleciała poduszka i ujrzeliśmy szeroko uśmiechnięte Grece oraz Julię trzymające poduszki w rękach. Takim oto sposobem zaczęła się bitwa na poduszki.

Godzinę później oczami Grace 

Stoję w salonie razem z Julią,Miltonem,Eddiem i Jackiem,wszyscy mamy białe piórka we włosach i głośno się śmiejąc,patrzymy  na spanikowanego Jerry'ego biegającego po całym domu próbując uciec przed Kim. Dlaczego? Podczas naszej "wojny" na poduchy chłopak którego kocham,celując w Jacka stracił równowagę  przewracając stołek na którym stał ulubiony wazon mamy Kim,przez co wazon roztrzaskał się na małe kawałeczki. Teraz biedak padł na podłogę przewrócił się na bok podciągając kolana rękami skulił się i zaczął wykrzykiwać - Proszę nie bij! Proszę nie bij! Proszę nie bij! - blondynka stojąca nad nim spojrzała na niego i zaczęła się śmiać,wyglądało to komicznie że po chwili wybuchliśmy jeszcze większym śmiechem. Latynos w tym czasie staną na nogi - O co wam chodzi?! Nie kumam!! - powiedział zdezorientowany. Czym tylko bardziej nas rozbawił,w końcu odezwała się Julia zwracając się do swojego chłopaka. - Więc czemu tak właściwie  tu przyszliście? - Chcieliśmy was zapytać czy wiecie czemu Rudy ostatnio dziwnie się zachowuje? - Nie,nie wiemy - odpowiedziałam razem z Kim i Julią. - Właśnie. Więc chcemy to ustalić. Jakieś pomysły?? - powiedział i zapytał Milton. - Może zdechł mu kot? - powiedział Eddie. - Albo nie udała mu się kolejna randka? - podsunęła Kim. - Lub nie wygrał castingu do tej reklamy ze środkiem na porost włosów. - pomyślał na głos Jack. Gdy tak dyskutowaliśmy co może dręczyć naszego starszego przyjaciela,zauważyłam że "mój" chłopak patrzy na kalendarz wiszący na ścianie z dziwną miną a następnie przenosi wzrok na nas i pyta. - Woo!!! Dzisiaj 19-nasty? 19-nasty marca?! - Tak Jerry,tak dziś jest 19-nasty marca. Ale jakie ma to teraz znaczenie? odpowiedziałam mu zdziwiona zadając również pytanie. - A takie że już wiem co się stało Rudy'emu!!! - wykrzyknął z ekscytacją w głosie. - TY???!!! Wiesz??!! No to co mu jest??!! GADAJ!!! - krzyknęliśmy do niego wszyscy razem zszokowani,nadal nie rozumiejąc o co chodzi. - On ma dzisiaj urodziny Woo!!! - odparł Latynos. - CO??!! No tak ON ma RACJĘ!!! Zupełnie zapomnieliśmy!!! - wykrzyknęliśmy znów razem. - To co teraz? Przecież trzeba zorganizować imprezę!! - powiedziałam. - Masz rację zrobimy tak: ty,ja i Kim kupimy jakieś ozdoby i udekorujemy dojo,Milton z Eddiem załatwią tort a Jack z Jerry'm zajmą się odpowiednim prezentem i powiadomieniem Bobby'ego,Phila i Joan o imprezie. Chociaż może niech lepiej zrobi to Milton a ty Jack napisz do Rudy'ego że koniecznie musisz spotkać się z nim o 19.00 w dojo. My spotkamy się w dojo o 18.00 żeby wszystko przygotować. - powiedziała Julia. Zgodziliśmy się z nią i ruszyliśmy wcielić nasz plan w życie. Była 18.55 ozdoby porozwieszane,tort oraz prezent kupione,Bobby,Phil i Joan też przyszli. Eddie zgasił światło i staną obok Phila. Chwilę później jubilat wszedł do budynku.

Oczami Rudy'ego

Wszedłem do dojo,co dziwne światło było zgaszone. Postanowiłem zawołać Jacka w końcu chciał o czymś ze mną pogadać i to on prosił bym przyszedł tu o 19.00. - Jack? - Nic. Spróbowałem raz jeszcze. - Jack? - Znów cisza. Odszukałem więc włącznik zapaliłem światło i......



Sorki że nie wstawiłam rozdziału wcześniej ale nie bardzo miałam kiedy jednym z powodów było to że przyjechał mój wujek z ciocią i kuzynami z dość niezapowiedzianą wizytą dzwoniąc godzinę przed przyjazdem xD Jak dla mnie wyszedł trochę kiepsko ale ujdzie ;)  Mam do was kilka pytań:
Jak myślicie jaka będzie reakcja Rudy'ego?
Czy gdyby pojawiła się postać Miki wolałybyście żeby napisać o niej tylko w 2-3 rozdziałach? Albo może w większej ilości rozdziałów?
Czy moja długość rozdziałów wam odpowiada? Może są za krótkie? Lub za długie?
Rozdział z dedykacją dla:

Olivii B.N
Anonima ( Olivii Holt ;* )
Kasi_Kocha_Leo
Patty Howard
Any Howard
Dominiki Chmielewskiej
Klaudii Koczary
Ewki.P
Leah
Idziochy Podpadziochy ( Jeśli źle napisałam to sorki )
I
Zuzanny Jędrusik
Dziewczyny kocham was :D Dziękuję bardzo za wasze komentarze i wejścia na mojego bloga jesteście cudowne :D

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 2

Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam.... Brody'ego
- Cześć Kim. - powiedział.
- No hej. Co ty tutaj robisz?? - zapytałam się.
- Chciałbym z tobą pogadać. - odpowiedział.
- Akurat teraz? Nie bardzo mam czas bo za chwilę przyjdą do mnie dziewczyny. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Tak teraz. Bardzo mi na tym zależy. Wpuścisz mnie do środka? Zajmę ci tylko kilka minut. - powiedział
- No dobra. - powiedziałam i zapominając przekręcić zamek w drzwiach,zaprowadziłam chłopaka do salonu. Usiadłam na kanapie i gestem ręki pokazałam gościowi aby usiadł o bok.
- To o czym chcesz porozmawiać? - zapytałam.
- O nas - odpowiedział spokojnie. Po prostu mnie zatkało! - "Że jak??! O jakich "nas"??!!" - myślałam.
- Słuchaj... - już chciałam mu powiedzieć że nigdy nie było i nie będzie żadnych "nas" ale Brody mi przerwał.
- Kim wysłuchaj mnie. Zakochałem się w tobie odkąd cię tylko poznałem. Zostaniesz moją dziewczyną?!
- Brody... dla mnie jesteś tylko kolegą,lubię cię ale nigdy nie będę czuć do ciebie czegoś więcej. - powiedziałam nie chcąc okłamywać chłopaka. Carlson (Brody) słysząc moje słowa bardzo się zasmucił.
- Kim ale dlaczego? Nie widzisz że jesteśmy dla siebie stworzeni??!!! - powiedział głośno wykrzykując ostatnie słowo i przysuwając  się do mnie bliżej. Poderwałam się z kanapy chcąc się od niego odsunąć. On też wstał i złapał mnie mocno za ramiona szarpałam się ale niestety nie mogłam wyrwać się z jego uścisku,chłopak zaczął przybliżać swoją twarz do mojej gdy nagle....

W tym samym czasie oczami Julii 

Właśnie razem z Grace idziemy do Kim na nocowanie "Fajnie będzie spędzić wieczór z przyjaciółkami i bez chłopaków" - pomyślałam. -"Milton jest moim chłopakiem od prawie dwóch lat,za miesiąc jest nasza rocznica. Kocham go ale jak wszyscy dobrze wiedzą nie należy on do romantyków. Czasem myślę że gdyby ktoś postanowił wręczać Nagrodę Nobla w kategorii "Najbardziej nieromantyczny facet świata" mój chłopak z pewnością zająłby pierwsze miejsce. Choć w jego przypadku słowo "facet" jest trochę nie na miejscu bardziej pasuje do niego określenie mały chłopczyk lub co gorsza równie często damska wersja chłopaka" - "niektórzy mogliby uważać że przesadzam myśląc tak o moim chłopaku ale gdyby był choć odrobinę romantyczny czy zabrałby mnie w naszą rocznicę na randkę do fabryki produkcji papieru toaletowego???!!! Pewnie nie,ale mimo tego mamy wiele wspólnych tematów i bardzo go kocham" - pogrążona we własnych myślach nawet nie zauważyłam że ja i Grece stoimy przed wejściem do domu naszej przyjaciółki. Właśnie miałam zdzwonić dzwonkiem do drzwi gdy obie z Grece usłyszałyśmy podniesiony głos który mówił: " Nie widzisz że jesteśmy dla siebie stworzeni??!!! " Na szczęście drzwi były otwarte wbiegłyśmy szybko do salonu,naszym oczom ukazała się  Kim próbująca uwolnić się z mocnego uścisku Brody'ego który chciał ją pocałować. Nagle coś we mnie wstąpiło,jak gdyby nigdy nic podeszłam do nich i powiedziałam  do Carlsona ze złością i stanowczo - Nie przypominam sobie by Kim cię zapraszała Brody. To babska impreza czyli że bez chłopaków więc radzę ci szybko wyjść - po moich słowach chłopak puścił Kim i bez słowa wybiegł z jej domu.

Oczami Kim

Brody wybiegł a ja stałam na środku salonu oszołomiona zachowaniem mojej przyjaciółki. Stałyśmy tak we trzy w kompletnej ciszy którą postanowiłam w końcu przerwać. - Fajnie że już jesteście. Dzięki za pomoc. To może.... obejrzymy jakiś film?? - zapytałam. - Nie ma za co. Jasne. o- odpowiedziały dziewczyny. Obejrzałyśmy: " Czego pragną dziewczyny", " Legalną blondynkę"," Oszukać przeznaczenie 3" i kilka innych fajnych filmów. Jedząc przygotowane przeze mnie wcześniej przekąski gadałyśmy na różne tematy ale oczywiście pojawił się również temat chłopaków. Julia ponarzekała na Miltona który jest dla niej za mało romantyczny. Grece przyznała że od dłuższego czasu podoba się jej Jerry i to dlatego postanowiła zapisać się do dojo. Kiedy obie skończyły się wyżalać,spojrzały na mnie z dziwnymi uśmieszkami. - Chyba czeka mnie przesłuchanie. - pomyślałam. - No a ty Kim?? Jesteś w kimś zakochana??!! - zapytała Grace. - Nie w nikim nie jestem zakochana - odpowiedziałam. Pewna swoich słów. - Ta jasne już ci wierzymy. Przecież wszyscy wiemy że jesteś zakochana w Jacku!!! - wykrzyczały równocześnie moje przyjaciółki. - Nie wiem o czym mówicie. Jack jest tylko moim najlepszym przyjacielem. - powiedziałam z lekkim zawahaniem. Niestety dziewczyny chyba to zauważyły. - Powiedzmy że ci wierzymy. - powiedziały razem. Tym samym dając mi spokój. Była 2.00 w nocy kiedy mimo tego że następnego dnia jest sobota,postanowiłyśmy iść spać. Przebrałyśmy się w piżamy i z uśmiechami na twarzy zasnęłyśmy w śpiworach.


I jest rozdział ;)  Ha ha nikt nie zgadł!!!  W drzwiach stał Brody ( Bardzo zdziwione??) Nie ma za dużo Jerry'ego ani Jacka za to postanowiłam rozśmieszyć was Julią i jej myślami o Miltonie :D Mam nadzieję że choć trochę mi się udało???!!! Nie gniewacie się że był Brody a nie Jack???!!! Kolejny rozdział być może pojawi się jutro ale nie wiem czy będę miała czas na pisanie. Rozdział z dedykacją dla:

Kasi_Kocha_Leo
Patty Howard
Ewki.P
Dominiki Chmielewskiej
Anonima (Olivii Holt ;*)
Zuzanny Jędrusik
Any Howard
Karoliny Howard
AleXandry Howard
I
Olivii B.N
Dziewczyny kocham was bardzo dziękuję za wszystkie komentarze!!! :D

Rozdział 1

Kimberly "Kim" Crowford właśnie szła powolnym krokiem w stronę dojo. Była w połowie drogi do celu gdy pomyślała: "Może by tak zaprosić dziewczyny na nocowanie?? Jest piątek, rodziców nie ma w domu bo, wyjechali w jakąś delegację i wrócą za dwa tygodnie jeśli nie później a Alex i Logan (Młodsi bracia Kim, ośmioletnie bliźniaki) mogą przecież spać u Willa (Ich kolegi)" Niespodziewanie rozmyślanie blondynki przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzała na ekran. Dzwoniła Pani Blue (Mama Willa). Zastanawiając się o co może chodzić odebrała po drugim sygnale.

Rozmowa telefoniczna:
Kim: Dzień dobry Pani Blue.
Pani Blue: Dzień dobry Kim. Dzwonię żeby ci powiedzieć że mój syn chciałby zaprosić chłopców do nas na weekend. Przyjechalibyśmy po nich o 18.00 i  oczywiście zawieźlibyśmy ich w poniedziałek rano do szkoły.
K: Pewnie. Chłopcy się ucieszą.
P.B: Właściwie chłopcy już wiedzą Will powiedział im o swoim pomyśle kiedy byli w szkole ale oni powiedzieli żeby najpierw do ciebie zadzwonić.
K: Naprawdę?? W takim razie do zobaczenia o 18.00 Pani Blue.
P.B: Do zobaczenia.
Koniec rozmowy telefonicznej.

Brązowooka (Kim) rozłączyła się i spojrzała na zegarek który wskazywał 16.20. "Co 16.20??!!! w dojo mieliśmy być wszyscy punkt 16.00!!. Rudy się wkurzy!!. Może nie tylko ja się spóźnię??" Pogrążona w takich oto myślach nastolatka biegła ile sił w nogach pokonując drogę która zwykle zajmuje jej  ok. 15 minut w niecałe 5. Kiedy weszła do budynku okazało się że wszyscy są już obecni. Znaczy że byli tam: Jack,Jerry,Milton,Eddie,Grace (Która zapisała się do dojo miesiąc wcześniej) i Julia która przyszła popatrzeć na Miltona. Dziewczyna bez słowa zaczęła kierować się w stronę szatni licząc na to iż sensei nie zauważy jej nieobecności,lecz w tej właśnie chwili ze swojego gabinetu wyszedł Rudy,co dziwne nie był on wściekły lecz smutny i jakby nieobecny myślami. Chyba nawet nie zwrócił uwagi na to że się spóźniła i nic nie mówiąc wyszedł z dojo. Wszyscy patrzyli się jeszcze przez moment na drzwi przez które wyszedł ich starszy przyjaciel.Nikt nie wiedział co się działo z ich nauczycielem. W końcu wzruszając ramionami  Kim skierowała się do szatni,5 minut później wyszła przebrana w kimono. Walczyli: Eddie z Miltonem,Jerry z Grece i Jack z Kim. Milton wygrał swoją walkę po upływie 3 minut. Grece i Jerry walczyli ze sobą od ok. 15 minut. Ich walka była wyrównana gdyż oboje posiadali zielony pas,w końcu brunetka przerzuciła bruneta przez ramię tym samym wygrywając walkę.Nadeszła kolej Jacka i Kim żadne z nich nie zamierzało odpuścić,oboje zadawali precyzyjne ciosy i robili zwinne uniki.Walka trwała już dobre 30 minut,gdy Jack wykorzystał chwilę nieuwagi swojej przeciwniczki,która zapatrzyła się w jego piękne brązowe oczy i wykonał wykop z półobrotu powalając dziewczynę na matę.

Oczami Kim

- Byłaś dobra. - powiedział uśmiechnięty Jack pomagając mi wstać z maty.
- Dzięki. Ty też. - powiedziałam również się uśmiechając.
Gdy chłopaki poszli do szatni szybko podeszłam do moich przyjaciółek chcąc ich zapytać czy zostaną u mnie dzisiaj na noc.
- Hej dziewczyny. Chcecie dziś u mnie nocować??- zapytałam.
- Hej Kim. Pewnie. - odpowiedziały równocześnie Julia i Grace.
- To o 19.00 u mnie ok??
- Jasne. - powiedziały znów razem.
Nagle usłyszałyśmy piskliwy krzyk dobiegający z szatni chłopaków.Chwilę później w wejściu do przebieralni    pojawił się Jerry a my na jego widok z trudem próbowałyśmy powstrzymać śmiech,tuż za nim pojawiła się reszta już ubranych chłopaków którzy tak samo jak my bezskutecznie próbowali się nie śmiać. Ktoś mógłby zapytać: Dlaczego się śmiejemy?? Otóż Jerry miał zielone włosy zarówno na głowie jak i na nogach!!! Co wyglądało wprost komicznie z jego zielonym szlafrokiem który założył.
- To na pewno sprawka Pepito!! - krzyczał na całą galerię nasz zielony przyjaciel. Chodziło mu o jego sześcioletniego kuzyna który przyjechał wczoraj do jego domu na zjazd rodzinny. Nagle szlafrok upadł na podłogę i naszym oczom ukazały się.... bokserki w buzie klaunów!! Wszyscy obecni wybuchli jeszcze większym śmiechem... no może oprócz Jacka który jak wiadomo strasznie boi się klaunów.
- AAAAA KLAUN!!! - wrzasną przerażony i jak oparzony wybiegł z dojo wcześniej uderzając w drzwi.
- Co mu jest?? Nie ogarniam!!! - powiedział jak zawsze nie kumaty Jerry. Reszta z nas przyglądająca się temu zdarzeniu po prostu  tarzała się po matach  ze śmiechu!!! Kiedy przestaliśmy się śmiać pożegnałam się z wszystkimi i wróciłam do domu. Była 18.50 moich braci nie było w domu. Pani Blue przyjechała po nich punktualnie o 18.00 a ja właśnie kończyłam szykowanie przekąsek na naszą babską imprezkę,gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyszłam z kuchni i skierowałam się do przedpokoju. Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam....



I jak???!!! Podoba się???!!!  Myślę że wyszedł mi całkiem nieźle i mam nadzieję że was zaciekawiłam ;) Ale ocenę pozostawiam wam :D Za wszelkie błędy ortograficzne i interpunkcyjne (Jeśli takowe się pojawiły) bardzo przepraszam Next postaram się dodać jak najszybciej.
Jak myślicie co lub kogo zobaczyła Kim???
Rozdział z dedykacją dla:
Kasi_Kocha_Leo
Patty Howard
Dominiki Chmielewskiej
Any Howard
I
AleXandry Howard
Dziewczyny jesteście ekstra bardzo dziękuję za komentarze po poprzednim postem!!! ;)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Hejka!!!

Postanowiłam założyć bloga o "Z kopyta" ponieważ bardzo lubię ten serial!!! Czytam też wiele blogów opowiadających historię bohaterów tego serialu i chciałabym sprawdzić się w prowadzeniu takiego bloga.Od jakiegoś czasu komentuję wszystkie swoje wpisy z anonima podpisując się Iza.S więc niektóre z was mogą mnie kojarzyć!!! :) Mam nadzieję że moje opowiadanie się wam spodoba pierwszy rozdział pojawi się dziś lub jutro!!! :)